top of page

Trans


Czułem, że otacza mnie coś gęstego, galatetowata materia ograniczająca moje ruchy i utrudniająca oddychanie. Mimo to trwałem w medytacyjnym transie, falując wraz z oddechem w strumieniu światła, czując przyglądałem się temu co napływa. Wtedy oczami dziecięcej wyobraźni wpadłem w morską falę na plaży w Brzeźnie. Wielka fala, na którą czekałem w napięciu stojąc w wodzie po pas, podcięła mnie z impetem i poniosła w kierunku brzegu. Tak, pamietam to uczucie oczyszczenia, odrodzenia w słonej morskiej wodzie. Te dziecięce wyprawy na plażę w Brzeźnie, były bardzo dorosłe w moim odczuciu. Pozbywałem się wtedy wszystkich win jakie świat na mnie składał... Wszystkich.

Zatem wyniosło mnie w transie do tak odległej przeszłości? Ciasna macica i narodziny, chłopięce metody na oczyszczenie... co więcej? Nic. Więcej już nic nie trzeba.


Teraz mogę wyjść z tej sekundy i wejść w kolejną, tę co przyniosła mi Miłość.

Bo to nie "moja bardzo wielka wina", że urodziłem się i jestem. Moje jest bycie w zgodzie z morzem, powietrzem, Słońcem i ziemią. Moje jest patrzenie w Eter i zaglądanie w oczy orła. Moje jest przytulenie Dębu co zna mnie od zawsze. Moje jest otwarte serce i wola jest moja jako we mnie tak i wokół mnie.


Sławek Podsiadłowski

Fotki wlasne





13 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Darmo daję

bottom of page