Stavanger – od ludzkiej strony.

Aktualizacja: 1 lut 2019

Stavanger KaftanBlady nyheter 28.07.2018 Kaftanblady.com


Ja osobiście nie jestem miłośnikiem miejskiego zgiełku, ale „śniadaniowe” rozmowy z moimi norweskimi przyjaciółmi, które czasem przemieniają się w nieco emocjonalne dyskusje, zainspirowały mnie do napisania tekstu na temat Stavanger. Jak zwykle zrobię to po swojemu. Aby dobrze uzmysłowić sobie zawiłości, towarzyszące powstaniu miasta Sravanger, pozwolę sobie zabrać was w swoistą podróż w czasie. Mam nadzieję, że tak samo jak mnie, tak i was zafascynuje ta historia. Nie obawiajcie się, nie będę sięgał zbyt głęboko, ale postaram się wydobyć najciekawsze kąski z tej historii. Zaczniemy od króla Norwegii Sigurda I (Sigurd I (Magnusson) Jorsalfare) z dynastii Yngling, żyjącego w latach 1090 – 1130. Trzeba nam wiedzieć, że Król Sigurt I, to postać nie byle jaka. To właśnie on, w 1107 roku, przywdziewając krzyż Krzyżowców, poprowadził „Krucjatę Norweską”, zyskując przydomek Sigurt I Krzyżowiec (Jorsalfare to skrót od Jerusalem – fahrer). Podczas krucjaty, Sigurt I wraz ze swoją flotą, popłynął do Portugalii, gdzie bił się z Maurami, po czym udał się do Ziemi Świętej, tam jego flota brała udział w zdobyciu miasta Sydon. W drodze powrotnej z Jerozolimy, Sigurt I udał się do Konstantynopola, tam wymienił swoje okręty (podarowując je cesarzowi Konstantynopola) na konie, by w końcu wrócić do Królestwa Norwegii i ponownie objąć tam panowanie. Wtedy Królestwo Norwegii było dość rozległe. Sigurt I pobił króla Szwedów Inge II, przyłączając do swego królestwa Smalandię. Założył biskupstwo na Grenlandii, wyrywając Grenlandię spod władania Duńczyków. Sigurt I Krzyżowiec, miał jednego syna Magnusa IV Ślepego, który mimo iż był dzieckiem nieślubnym, jako jedyny syn miał dziedziczyć tron. Niestety pod koniec życia, król Sigurt I Krzyżowiec, zapadł na chorobę umysłową, i przestał kontrolować otaczającą go rzeczywistość, co wykorzystał Harald Gille, przybywając z Irlandii i wmówił choremu Sigurtowi, że też jest jego synem i zasługuje na jego błogosławieństwo. W wyniku tej manipulacji, Sigurt I uznał go za swego syna, i pod warunkiem złożenia przysięgi lojalności wobec Magnusa IV Ślepego, namaścił go na swego drugiego spadkobiercę. Podstępny Harald Gille, chciał przejąć kontrolę na „skarbem Sigurta” który ponoć Sigurt miał przynieść ze sobą z Ziemi Świętej, a o którym wówczas opowiadano legendy. Podstęp Haralda, położył się długim cieniem na Królestwo Norwegii, albowiem mimo złożonej przysięgi lojalności, Harald walczył z Magnusem IV o dominację, tocząc z nim wiele wojen. I tak docieramy do roku 1112, kiedy to w Stavanger, nie posiadającego jeszcze wówczas praw miejskich, osiedla się pochodzący z Brytanii, Biskup Reinald. Zaczyna on budowę Katedry w Stavanger (Stavanger Domkirke) Poświęconej dla Św. Svithuna. Datę ukończenia budowy katedry, rok 1125, uznaje się za datę otrzymania praw miejskich przez Stavanger. Miasto Stavanger, stanowiło wówczas ważny ośrodek militarny, między innymi ze względu na swoje położenia, a także na silną gospodarkę opierającą się na rybołówstwie i przemyśle stoczniowym. Podstępny Haralad Gille, pozyskuje Biskupa Reinalda na swoją stronę, sądząc że to właśnie jemu, została powierzona piecza na „Skarbem Sigurta”. To zapoczątkowało zaangażowanie Kościoła i Biskupów, w konflikty i wojny domowe, wyniszczające Norwegię. Musimy zdawać sobie sprawę z zależności, jakie łączyły hierarchie kościelną i królów sprawujących władzę w tamtych czasach. Ścisłe związki między nimi, gwarantowały ugruntowanie władzy i uznanie jej na arenie międzynarodowej. Widzimy zatem, w jakim kontekście historycznym, narodziło się miasto Stavanger, i jak symboliczna dla miasta jest jego Katedra. Samo miasto, przeżywało wiele wzlotów i upadków. Przez wieki, głównym zajęciem jego mieszkańców, było właśnie rybołówstwo, przemysł stoczniowy, produkcja konserw rybnych. Szproty, śledzie i statki, to była wizytówka Stavanger. Obecnie, przechadzając się po tym mieście, bardzo wyraźnie dostrzeżemy głębokie ślady minionych epok. Jako stolica przemysłu wydobywczego ropy naftowej, miasto pełne jest nowoczesnych przedsiębiorstw, inwestujących w Stavanger ogromne pieniądze, od dziesiątek lat przyczyniając się do jego rozkwitu. Spotkamy tam zamożnych ludzi, olejowych milionerów, śledzących z uwagą sytuacje polityczną świata, i starających się pomnażać swoje fortuny. Spotkamy też takich, którzy wciąż śnią o sukcesie, licząc choćby na kroplę z obfitego „naftowego stołu”. Jednak gdy udamy się do Gamle Stavanger, dzielnicy starego miasta, tam zobaczymy wąskie uliczki, małe drewniane domki, w których zamieszkiwali szkutnicy, rybacy, pracownicy portów i stoczni. Ludzi żyjących blisko siebie, spotykających się w drodze do kościoła czy do pracy, dzielących się ze sobą trudami życia. Usłyszymy echa ich rozmów, tych ludzi o charakterach twardych jak skóra ich dłoni, śmiech ich licznych dzieci, czy śpiew kobiet, nucących swoje melodie przy wyrabianiu wełnianego swetra. Poczujemy emocje ludzi, żyjących niegdyś w cieniu wieży Velberg, w której młody Gisle wypatrywał dymu nad miastem, by gdy tylko ten się pojawi, wszcząć alarm pożarowy i uchronić drewnianą zabudowę przed tragedią. Być może, zapachnie nam smażona ryba, którą chwilę temu, Karoline przyniosła z targu. Tym razem pozwoliła sobie kupić też cytrynę i sporą ilość pomidorów. W tym malutkim domku, tak skromnej kuchni, Karoline smaży śledzie, dzisiaj wyjątkowo dobrze przyprawione, poda je w gęstej pomidorowej zalewie. Smażąc ryby, układa w głowie słowa, które chce powiedzieć ukochanemu, kiedy ten wróci ze swojej służby w Velberg. Zastanawia się czy to będzie dziewczynka, czy może chłopiec? Gisle bardzo chce mieć syna, nawet zaczął już budować łódkę, z materiału który udało mu się kupić, na aukcji wraku rozbitej łodzi z plaży w Soli. Wyjątkowo udana aukcja, aż dziwne że nikt nie licytował więcej. Kupił prawie cały szkielet łodzi, wraz z częścią osprzętu. Będą razem synem wypływać do fiordu na dorsza. Karoline wybrała z kufra tę suknię, w której pierwszy raz poszli razem, na tańce w parku koło katedry. Pamięta, jakie wrażenie zrobiła na nim, gdy ją zobaczył wychodzącą z domu rodziców. Stał przez chwilę oniemiały, a w jego oczach błyszczały iskierki zachwytu. Szli później razem, trzymając się za ręce, a on wciąż patrzył na nią uśmiechając się zabawnie, i potykając co krok z nieuwagi. Bardzo jej zależy, żeby i tym razem było wyjątkowo… Bo świat składa się z ludzi, mieszkających w Stavanger, Hamburgu, Gdańsku, Paryżu… Ludzi którzy pragną żyć swoje życie w szczęściu, którzy pragną pracować, kochać się, cieszyć i bawić ze swoimi dziećmi, dawać życie a nie je odbierać, budować a nie burzyć. Inżynier, cieśla, murarz, strażak, rzeźnik, katolik, socjalista, policjant, elektronik… zakochują się w sobie nie wiedząc często kim są, skąd pochodzą, i czemu spotykają miłość która łączy ich tak różnych, która przynosi im nowe życie, która uzdalnia do przekraczania granic WSZELKICH. Żyjmy zatem nasze życie, jedząc pięknie przygotowany obiad, okraszony miłością i troską, i wprawiajmy w zachwyt tych którzy nas obserwują. #kaftanblady Kaftanblady.com Stavanger KaftanBlady nyheter 28.07.2018

123 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com