Preikestolen, czy jak kto woli „Pulpit rock”

Stavanger KaftanBlady nyheter 28.04.2018


Preikestolen, czy jak kto woli „Pulpit rock”, a może „Kazalnica” („Preike” w języku Norweskim znaczy – Kazanie). Fragment skały, ukształtowany kilkanaście tysięcy lat temu, przez rozsadzające skałę, wodę i mróz, rzeczywiście swoim wyglądem przypomina kazalnicę, czy mównicę. Preikestolen, góruje nad wodami Świetlistego Fiordu (Lysefjord), i oszałamia nie tylko zapierającymi dech w piersiach widokami, ale też dostarcza całej gamy emocji, których w codziennym życiu nie doświadczamy. Kazalnica, została już opisana i obfotografowana na tysiące sposobów, dla tego ja postaram się, pokazać wam Preikestolen z innej perspektywy.

Obecnie, ten niespełna czterokilometrowy szlak prowadzący do Preikestolen, został mocno ucywilizowany, i praktycznie każdy może tam dotrzeć, podejmując tę odrobinę wysiłku. Jednak gdy już tam dotrzecie, pragnę was zachęcić do tego, by chociaż na chwilę zwalczyć nieodpartą chęć fotografowania. Wyciszcie emocje, i pozwólcie na to, by wasze oczy otworzyły się szerzej nie tylko na piękno widoków, ale także na potęgę symboli, które właśnie tam, podane są nam wręcz na tacy. Takim najbardziej wyrazistym znakiem dla nas, może być granica życia i śmierci. Stąpając po twardym granitowym podłożu, nagle stajemy na krawędzi przepaści, i zdajemy sobie sprawę, że od śmierci dzielą nas tylko centymetry. Przestrzeń naszego życia, która wydaje się nie mieć końca, tam właśnie zostaje zredukowana do zaledwie centymetrów. Warto tego doświadczyć, i pozwolić by to, choć odrobinę przemieniło nas wewnętrznie. To doświadczenie, jest daleko bardziej cenne, od najpiękniejszej fotografii Preikestolen. Będąc tam, patrzcie otwartymi oczami, a otworzy się też wasze serce i wtedy już nie wstydźcie się łez.

Setki lat temu, w pobliskiej miejscowości Tau, żył młodzieniec imieniem Nils, który razem ze swoim ojcem, trudnili się wyrobem powrozów, lin i sznurów. Do ich warsztatu, często zaglądała Ingrid, by odebrać zamówione przez jej ojca, sznury do napraw sieci rybackich. Nils, mimo iż był twardym i silnym młodzieńcem, w obliczu Ingrid, stawał się bezradny i niezdarny, a jego policzki purpurowiały jak rozżarzone węgielki. Ingrid natomiast, kiedy tylko chłopak pojawiał się z zamówionymi linami, patrzyła na niego uśmiechniętymi oczami, ciesząc się jego nieporadnością, a odbierając towar, zawsze starała się choć leciutko dotknąć jego dłoni. Zakochany po uszy młodzieniec, wiedział jak radzić sobie z ciężką pracą przy wyrobie lin, ale zupełnie nie potrafił opanować potężnej mocy zakochania. Przepełniony po brzegi miłością, postanowił że uda się na Preikestolen, by odnaleźć ukojenie, i wyciszyć swoją duszę. Kiedy już tam dotarł, był wczesny poranek, czerwone słońce ledwo co wyłoniło się ponad horyzont, a mgły zaczęły zwolna unosić się odsłaniając Lysefjord. Nils stał na skraju Kazalnicy, patrząc na ten oszałamiający spektakl. Kiedy tak stał, poczuł że na usta spływa mu potok słów którego nie potrafił powstrzymać.

„Piękne jesteś Słońce, co posyłasz ciepło i kolory i życie, ale moja Ingrid daleko piękniejsza jest od Ciebie, kolory jej zawstydzą nawet tęczę, a życia w niej tyle że świat nim napełni. Piękna jesteś mgło, delikatna i zwiewna, ale moja Ingrid daleko piękniejsza jest od Ciebie, i delikatność jej dłoni zawstydzi wszystkie mgły. Piękny jesteś Fiordzie Świetlisty, ale to moja Ingrid jest najjaśniejszym promieniem mojego życia…” Kiedy już wypowiedział swoją miłość, poczuł dłoń Ingrid na policzku, bo także ona postanowiła wybrać się na Preikestolen by wyciszyć swoje serce.

156 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com