“Nie chcem ale muszem… „ czyli niecałkiem na serio Kaftan o Walentynkach. Czy tort trzeba słodzić?

Aktualizacja: lut 14

#kaftanblady

Stavanger KaftanBlady 09.02.2019



No niby nie muszę, ale pod naporem licznych sugestii ze strony moich czytelników, postanowiłem poskładać nieco literek w temacie „Święta zakochanych” czyli tak zwanych „Walentynek”.

Zatem do rzeczy, i zróbmy to ciekawie i pięknie.


„Walentynki” czyli święto zakochanych, przyzwyczailiśmy się już do takiego określenia i Walentynkowa tradycja powoli wtopiła się w naszą rzeczywistość. Sprawdźmy zatem czy rzeczywiście tradycja którą od pewnego czasu tak chętnie obchodzimy (tak wiem, nie wszyscy), ma jakikolwiek związek z Miłością. (nie martwcie się, ma i to duży tylko wszystko zależy od tego co rozumiemy pod pojęciem „miłość”)


Chcąc dotrzeć do korzeni „święta zakochanych” należy cofnąć się w czasie i przestrzeni, a dokładnie do Cesarstwa Rzymskiego z okresu przedchrześcijańskiego. W starożytnym Rzymie w nocy z 14 na 15 lutego, obchodzono uroczystość zwaną „Luperkalia”, ściśle związaną z bożkiem Faunem pół człowiekiem pół kozłem. Faun był opiekunem pasterzy i ich trzód, a pozyskując jego przychylność można było zapewnić sobie płodność i obfite zbiory. Uroczystości Luperkalia odbywały się w jaskini Lupercal, gdzie według legendy bracia Romulus i Remus karmili się mlekiem wilczycy. Tej nocy kapłani zwani Luperkanami, zabijali kozły ofiarne po czym odziewali zdarte z nich skóry upodabniając się w ten sposób do bożka Fauna. Tak odziani biegali wśród zgromadzonych smagając ich rzemieniami, które także pochodziły z skór świeżo zabitych zwierząt ofiarnych. Wystawianie się na uderzenia rzemieni miało przynieść oczyszczenie z zbędnych emocji minionego okresu, oraz pobudzenie do kreatywności i działania ukierunkowanego na przyszłość. Wierzono, że rytualne oczyszczenie stwarza miejsce dla wszystkiego co nowe, dlatego Luperkalia traktowano jak ponowne narodziny, moment kiedy można wszystko zacząć na nowo pozostawiając to co dawne i zrobić krok w przyszłość. Z tej też przyczyny bardzo chętnie wystawiały się na rzemieniowe biczowanie, kobiety pragnące zajść w ciąże wierząc, że otworzy się w nich miejsce dla nowego życia i obudzi ich płodność.

W ten swoisty klimat wejścia w nową rzeczywistość, wpisywał się jeden z rytuałów Luperkaliów, polegający na wystawieniu niewielkiego pojemnika, do którego kobiety i dziewczęta biorące udział w uroczystościach mogły wrzucić jakiś swój osobisty przedmiot, coś po czym można było rozpoznać jego właścicielkę, albo fragment pergaminu z wypisanym imieniem. Kiedy wszystkie dziewczęta umieściły już swoje przedmioty, wtedy do pojemnika podchodzili mężczyźni zawiązanymi oczami i wydobywali z niego jeden z przedmiotów. Ta kobieta która rozpoznawała swoją rzecz bądź której imię widniało na pergaminie, zostawała partnerką tego mężczyzny przynajmniej na czas trwania uroczystości i zabaw z nią związanych.


Znając nawet pobieżnie pogańskie zwyczaje panujące w starodawnym Rzymie, nie podejmuję się opisania tego co działo się dalej w czasie Luperkaliów… Wystarczy, że wspomnę iż wraz z nadejściem Chrześcijaństwa jako oficjalnej religii Cesarstwa Rzymskiego, usiłowano zdusić tradycję Luperkaliów. Ponieważ nie było to łatwe, postanowiono jak zwykle w takich przypadkach, nadać tej tradycji nowe znaczenie chrystianizując ją i czyniąc z dnia 14 lutego, wspomnienie św. Walentego.


Kim był św. Walenty? Czym zasłużył sobie na bycie patronem tego właśnie dnia?


Ponieważ kościół miał problem ze znalezieniem odpowiedniego patrona którego charyzmat nadawałyby się do przywołania w dniu 14 lutego, nie ustanowiono tego dnia świętem, ale zwykłym wspomnieniem świętego. Tradycja kościoła katolickiego (ale nie tylko, bo wspominają go także kościół Luterański i Prawosławny) wspomina w tym dniu św. Walentego który był biskupem Terni koło Rzymu. Był on duchownym z powołania i lekarzem z profesji, obywatelem Rzymskim żyjącym w III wieku za panowania Klaudiusza II. Mimo iż św. Walenty znany był ze swojej zdolności uzdrawiania chorych, to nie to stało się przyczyną dla której został on patronem dnia 14 lutego. Tego zaszczytu dostąpił dzięki Cesarzowi Rzymskiemu Klaudiuszowi II, który za swojego panowania wprowadził kontrowersyjny przepis dotyczących legionistów. Otóż Klaudiusz był zdania, iż legionista który jest kawalerem będzie znacznie lepszym żołnierzem. Wydał zatem dekret zakazujący legionistom wstępowania w związki małżeńskie. Miłość ma jednak swoje prawa i sposoby, i żaden dekret nawet cesarza Rzymu nie jest w stanie jej zatrzymać, i tu właśnie pojawił się św. Walenty. Legioniści którzy pragnęli mimo wszystko wejść w związek małżeński, udawali się do Walentego który po kryjomu udzielał im tego sakramentu. Jak to zwykle bywa, wieść o konspiracyjnych ślubach udzielanych przez Walentego dotarła do uszu cesarza Klaudiusza. Ten wpadł we wściekłość i kazał stracić Walentego.

I tak Walenty Biskup Terni koło Rzymu, zginał śmiercią męczeńską stając się św. Walentym patronem dnia 14 lutego i wszystkich zakochanych.


Znacznie nam bliższa tradycja słowiańska, także ma święto zakochanych czyli Sobótki albo inaczej Noc kupały, która przypada pod koniec czerwca w najkrótszą noc przesilenia letniego. Tradycja ta kultywowana była na terenach Europy wschodniej, sięgając nawet aż do Finlandii i Estonii, czyli ludów ugrofińskich. Święto żywiołów, ognia, wody, Słońca, Księżyca, radości, miłości, płodności, urodzaju.. czyni z Sobótkowej tradycji swojego rodzaju symbol słowiańskiej duchowości. Jest to tak przecudowna tradycja, że poświęcę jej w przyszłości odrębny felieton. Dzisiaj ograniczę jedynie do wspomnienia tekstu ślicznej pieśni kupałowej pochodzącej z tradycji Litewskiej. Pieśń znana jest pod tytułem „Księżyc poślubił Słoneczko” w oryginale „Mėnuo Saulužę vedė” . Historia zawarta w tej pieśni, opowiada że gdy świat został stworzony i przyszła pierwsza wiosna, Księżyc zakochał się w Słońcu i poślubił je. Po nieprzespanej poślubnej nocy gdy Słońce wstało by pełnić swoją misję, księżyc nie dotrzymał Słońcu towarzystwa i spał dalej. Wtedy nadeszła Jutrzenka i zbudziła Księżyc, a ten nie mogąc oprzeć się urokowi Jutrzenki zdradził Słońce. Od tamtej chwili Słońce prowadzi wieczną wojnę z Księżycem, i w noc Kupałową Księżyc ustępuje Słońcu. O Sobótce napiszę wkrótce……


Walentynki dzisiaj, to doskonały nośnik dla komercji która wręcz żywi się wszelkimi świętami i tradycjami pożerając je swoją żarłoczną rządzą generowania zysku. Miłość która jest darem dla nas, darmową karmą dla naszych dusz, nie potrzebuje „walentynkowej kartki”, albowiem Miłość sama w sobie jest BEZCENNA. Tort nie potrzebuje być posłodzony.


Zostawmy już komercję. Mamy teraz doskonałą okazję do tego by naprawdę mądrze, głęboko i świadomie sięgnąć do prawdziwych wartości nadających życiu sens i kierunek. Może to dobry czas by przestać szukać emocji, adrenaliny, angażując się w rzeczy w których i tak nic nie możemy zmienić? Zamiast podniecać się polityką, podniecajmy się miłością do tych którzy realnie istnieją w naszej rzeczywistości. Zamiast podniecać się rzeczami budzącymi agresję, pozwólmy ponieść się i podniecać z miłości. Zamiast szukać chwilowego ukojenia czy zapomnienia w alkoholowej malignie, pozwólmy przytulić się tym którym naprawdę na nas zależy. Pozwólmy sobie na posprzątanie, wywalenie zbędnych złości i emocji, w zamian poszukajmy pojednania z tymi z którymi od dawna żyjemy w konflikcie. Bo to też jest miłość, a może przede wszystkim im to właśnie jest Miłość?


Sprawdźcie, przypomnijcie sobie jak potężny może być pocałunek. Pocałuj ją tak żeby nie chciała cie puścić. Podarujcie sobie taką noc, w której zabraknie gwiazd do wspólnego liczenia. Dotknijcie się tak jakby to był pierwszy raz. Podaruj jej….. I nie wstydźcie się łez.


Do tego zachęcam nas wszystkich, byśmy przebaczyli sobie wzajemnie wszystko to co do tej pory uwierało nasze dusze. Przeszkadzało w tym byśmy mogli prawdziwie poczuć wolność w sercu. Czyste serce, bez nienawiści, złości, niechęci, pogardy, osądzania… potrzebne jest nam do życia!! Żebyśmy mogli powiedzieć ale prawdziwie powiedzieć „wybaczam z całego serce”, „kocham całym sercem” „moje serce tęskni do Ciebie” „Serdecznie Ciebie pozdrawiam”.


Dlatego życzę Wam Z CAŁEGO SERCA, niech miłość i przebaczenie zacznie powracać do nas i wypełniać w nas te miejsca które mamy już oczyszczone, a te w których jeszcze zalega coś zbędnego niech wkrótce wypełnią się miłością. Niech każdy dzień, będzie dla nas dniem zakochanych !!


Stavanger KaftanBlady 09.02.2019

http://Kaftanblady.com




47 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com