Miejsca w których zawsze coś było. Avaldsnes na wyspie Karmøy. Zegar końca świata, kolebka Vikingów,

Aktualizacja: mar 25


Stavanger KaftanBlady 03.11.2018


Właściwie cykl felietonów historycznych, powinienem rozpocząć od wyspy Karmøy. Wyspa i gmina Karmøy odgrywa tak ważną rolę w historii Norwegii, jak może nasze Gniezno w historii Polski.


Wyspa Karmøy to naprawdę wyjątkowe miejsce. Ze względu na szczególne jej położenie, Karmøy śmiało można nazwać „rajem północy” (to moja osobista opinia, ale myślę, że po przeczytaniu tego felietonu wielu z was zgodzi się ze mną). Na wyspie Karmøy, znajduje się wyjątkowo dużo śladów bytności człowieka z czasów zanim jeszcze świat usłyszał o Vikingach. Bardzo duża ilości niezwykle bogatych pochówków z epoki brązu, świadczy o zamożności i wysokim statusie mieszkańców Karmøy w tamtych czasach. Karmøy jest cały czas obiektem badań nie tylko historyków, ale też geologów. Punktem kluczowym w badaniach historii wyspy, stały się prace wykopaliskowe prowadzone na Karmøy w 1998 roku. Wtedy właśnie znaleziono ślady osady, a w niej artefakty datowane na około 10 000 lat!!

Tak tak, dobrze widzicie, 10 000 lat. Wtedy też odnaleziono dobrze zachowane szczątki 60 letniej kobiety, która 8000 lat temu utonęła w bagnistym brzegu cieśniny Karmsund. Jak to możliwe, że ludzie od tak dawna zamieszkują Karmøy? Otóż okazuje się, że Karmøy w okresie późniejszych zlodowaceń była wyspą wolną od lodu. To właśnie sprawiało, że już od pradawnych czasów Karmøy i cieśnina Karmsund, były strategicznie ważnym punktem na północnym szlaku morskim. Kto władał na Karmøy, kontrolował cały ruch morski na północ. istnieje teoria, że właśnie od północnego morskiego szlaku, który w przeszłości nazywano „Norveg” czyli „Vegen mot nord” („droga na północ”), pochodzi dzisiejsza nazwa Norwegii (ale to jedna z kilku teorii).

Ponieważ o wyspie Karmøy można by pisać książkę, ja skupię się tylko na jednej myślę najważniejszej miejscowości na tej wyspie, a mianowicie Avaldsnes.

Właśnie tam, znajduje się najbardziej znany dziś kościół Świętego Olava. Zanim jednak napiszę coś o samym kościele, chcę wam opowiedzieć o niezwykłym odkryciu, jakiego dokonano w 1835 roku podczas prac wykopaliskowych na sąsiadującym z kościołem terenie pochówków przedchrześcijańskich. Grób „Władcy królewskiego wzgórza”, tak nazwano grobowiec mężczyzny z czasów 300 lat przed Chrystusem, odkryty podczas tamtych wykopalisk. Jak się później okazało, jest to najbogatszy pochówek jaki odkryto w północnej Europie. Żaden późniejszy, nawet te z okresu Rzymskiego, nie dorównywały bogactwem i ilością złota, temu z wyspy Karmøy. Wśród artefaktów znalezionych w grobowcu, znajdowały się bogato zdobiony oręż władcy, jego miecz z drewnianą rękojeścią okrytą płatkami srebra, strzały, bransolety na ramie, kilka pierścieni, rzeczy osobiste i zastawa stołowa. Rożki do picia napojów, łyżki z brązu, 31 łyżek z czarnego i niebieskiego szkła, srebrne koraliki, beczułki z brązu. Samego złota, znaleziono ponad 600 gramów.



Na tamtym terenie znajduje się też duża ilość późniejszych pochówków, których zawartość wskazuje na bliskie kontakty ówczesnych mieszkańców Karmøy z Cesarstwem Rzymskim.

W 1886 roku, prowadzono kolejne prace archeologiczne na „Kopcach Królewskich” - Storhaug (Gunnarshaug) i Grønhaug. Mimo ewidentnych dowodów na obecność grobowych rabusiów, w kurhanach królewskich znaleziono wystarczająco dużo dowodów na to, że są to bez wątpienia bogate kurhany królewskie. Jeden z grobowców, to potężny kurhan o średnicy 30 metrów i wysokości 4 metrów. Znajdował się w nim Drakar, okręt Vikingów o długości 15 i szerokości 3 metrów. Znaleziono tam szczątki potężnie zbudowanego nie młodego mężczyzny. Kurhan datowany jest na około 930 rok naszej ery. Znaleziska z kurhanu, jego okazałość i datowanie, skłania historyków do twierdzenia, że jest to pochówek Haralda Pięknowłosego. Istnieje wiele badań, które nawet to potwierdzają. W jednym z wcześniejszych felietonów pisałem wam o Haraldzie Pięknowłosym „Harald Hårfagre”. Wspominałem wtedy monument „Sverd i fjell” znajdujący się w Stavanger, a upamiętniający zwycięską bitwę morską jaką król Harald Pięknowłosy stoczył na wodach Hafrsfjodu, stając się „królem królów” i jednocząc królestwo Norwegii.


Istnieją jeszcze dziesiątki, a może setki pasjonujących i ważnych wątków historycznych związanych z Karmøy, nie chce was nimi zamęczyć zatem przechodzę teraz do ikony, najbardziej charakterystycznego obrazu Avaldsnes, który jest symbolem dawnej wielkości Karmøy.

To właśnie kościół Świętego Olava. Został on zbudowany w 1250 roku przez króla Håkon IV Håkonssen (1204-1263). Jak wiele innych kościołów Chrześcijańskich, postawiono go na miejscu czczonym przez dawne pogańskie kultury, gdzie też znajdowała się stara drewniana świątynia pochodząca z lat 900 - 1000. Kościół ten, jest symbolem zakończenia procesu zjednoczenia Norwegii rozpoczętego przez Haralda Pięknowłosego. Tuż przy jednej z ścian kościoła znajduje się kamienna stella o wysokości 7,2 metra. Stella stoi na swoim pierwotnym miejscu, i była tam zanim postawiono kościół z kamienia. W dokumentach z XVII wieku na temat Avaldsnes i kościoła Św. Olava, istnieje informacja o napisie w piśmie runicznym, wykutym na kamiennej steli przy kościele. Niestety nie jest on dzisiaj widoczny, jednak eksperci od pisma runicznego analizujący XVII wieczne dokumenty, tłumaczą tę inskrypcję „Mikael nærmest Maria” co oznacza „Michał obok (blisko) Maryi”.

Szczyt kamiennej Stelli znajduje się bardzo blisko kamiennej ściany kościoła, i legenda głosi, że w momencie gdy szczyt Stelli dotknie ściany kościoła to nastąpi koniec świata. Z tego względu chrześcijańscy mnisi z Avaldsnes, na przestrzeni wieków obłupywali szczytową część iglicy, by nie dopuścić do końca świata.

Tutaj warto zaznaczyć, że pierwsi Chrześcijanie, powierzyli wszystkie dawne pogańskie miejsca kultu właśnie Archaniołowi Michałowi. W hierarchii chrześcijańskiej Archanioł Michał stoi zaraz po Dziewicy Maryi. To właśnie Michał w dniu ostatecznym, ma zadąć w róg by wezwać dusze na sąd. Wiadomo, że kościół posiadał dwa ołtarze, jeden poświęcony dla Maryi, oraz drugi dla Św. Olava. Przypuszcza się, że był też trzeci ołtarz dla Archanioła Michała. Ciekawostką związaną z Kościołem Olava, może być też to, że rzemieślnicy budujący kościół, zostali do tego celu wyszkoleni w Anglii.



Kościół Św. Olava był ważnym punktem pielgrzymkowym, odwiedzanym przez bardzo wielu pielgrzymów. Z tego też powodu, duchowni katoliccy z Avaldsnes, często odwiedzali biskupa w Stavanger skarżąc się na duże wydatki związane z przyjmowaniem pielgrzymów. Kiedy przyszedł czas reformacji, Katoliccy duchownbi z Avaldsnes bardzo długo nie mogli podjąć decyzji, czy chcą przyłączyć się do kościoła reformacyjnego. Finansowe kłopoty kościoła sprawiły, że kościół Avaldsnes został zwolniony z płacenia dziesięciny do Biskupstwa, nie zmieniało to jednak faktu, że kościół żył bardzo ubogo. Kiedy w roku 1607, Król Christian IV odwiedził Avaldsnes, spotkał tam duchownego Abrahama Engelbretsson. Króla zadziwiła dość krótka sutanna jaką miał na sobie Abraham. Król zapytał go „czemu masz taką krótką sutannę?”, ten odpowiedział, że wpływy kościoła są tak złe, że nie może sobie pozwolić na więcej. W historii kościoła Św. Olava można znaleźć dość zabawną wzmiankę o jednym z księży, pracującym tam w 1645 roku, który miał zły nawyk odprawiania nabożeństw trwających kilka godzin. Sprawiało to duży kłopot tym wiernym, którzy mieszkali daleko od Avaldsnes i musieli wstawać bardzo wcześnie rano aby zdążyć na nabożeństwo. W czasie wielogodzinnej celebracji wielu wiernych po prostu zasypiało, dlatego w kościele obecni byli specjalni pomocnicy księdza, którzy chodzili z długimi kijami i trącali nimi śpiących wiernych.

Podczas drugiej wojny światowej, Niemieccy okupanci chcieli zburzyć kościół, który był zbyt charakterystyczny i stanowił punkt orientacyjny dla Brytyjskich pilotów. Jednak mieszkańcy Avaldsnes ochronili zabytek, budując drewnianą kopułę nad kościołem, wyglądem przypominającą wzgórze. Mimo to, jeden z brytyjskich pilotów ostrzelał karabinem maszynowym drewnianą konstrukcję sądząc, że jest to niemiecki skład amunicji. Niektóre pociski przeszły przez drewnianą konstrukcję, i ślady po nich można do dzisiaj dostrzec na ścianach kościoła.


Z kamienną iglicą, Stellą „Mikael nærmest Maria” z Avaldsnes, związana jest jeszcze jedna historia. Otóż w czasie reformacji, kiedy katoliccy księża i wierni kościoła Avaldsnes, prowadzili swoje dysputy czy przyłączyć się do Luterańskich reform, na wyspie panowała dość napięta sytuacja. Rodziły się konflikty między zwolennikami reform, a ich przeciwnikami. Wtedy właśnie do Rogaland na wyspę Karmøy, sprowadziła się protestancka rodzina. Lars i Frida Hansen, wraz ze swoimi trzema córkami, przybyli z jednej z południowych dzielnic Norwegii, i zamieszkali w pobliżu Avaldsnes. Rodzina Hansen kupiła niewielki kawałek ziemi, by zająć się hodowlą owiec. Lars był też kołodziejem, a wcześniej zajmował się kowalstwem, zatem od czasu do czasu naprawiał ludziom koła do wozów, podkuwał konie, wykonywał drobne prace kowalskie. Najstarsza z córek Hansenów, Sofie, niezwykle urokliwa dziewczyna, sprawiała że, u nie jednego chłopca z Avaldsnes, serce biło jakby żwawiej. Sofie dość szybko opanowała specyficzny dialekt, jakim posługiwali się mieszkańcy Karmøy, przez to ojciec, często zabierał ją do miasta na targ. Tam dostrzegł ją Johan, syn rybaka z Avaldsnes, sprzedający na targu świeże ryby. Kiedy tylko nadarzała się okazja, Johan i Sofie wymieniali ze sobą kilka słów, z czego oboje czerpali wiele satysfakcji. Ojciec Sofie nie mógł wyjść z podziwu, w jaki sposób jego córce, zawsze udaje się wynegocjować tak dobrą cenę za świeżego dorsza. Johan i Sofie, zapragnęli spotykać się częściej niż tylko przelotnie na targu. W końcu zrodziło się między nimi uczucie, którego oboje nie mogli ukryć. Ponieważ wszyscy znali rodzinę Hansenów, i wiedzieli że są luteranami, nie trzeba było długo czekać aż pojawiły się pierwsze plotki i głosy sprzeciwu. Ich wyraźnie widoczne uczucie jakie żywili do siebie, stało się przysłowiową iskrą zapalną, i przyczyną jeszcze bardziej burzliwych sporów, między katolikami a zwolennikami reformacji. Młodzi odczuwali narastającą niechęć do ich uczucia bardzo dotkliwie. Atakowani na każdym kroku za swoje „niemoralne zachowanie”, cierpieli bezradni w poczuciu winy wobec siebie i swoich rodziców. Przyszedł taki moment, kiedy oboje stwierdzili że muszą podjąć decyzję. Nie potrafili wytłumaczyć sobie tego, że religijne dylematy jakie powstały w ich społeczności, mogą zaważyć w jakiś sposób na tym co do siebie czują. Podjęli decyzję, że pójdą do rodziców, i poproszą o błogosławieństwa dla swojego związku. Niestety nie tylko spotkał ich zawód, że nie otrzymali tego o co proszą, ale w dodatku oboje dostali kategoryczny zakaz spotykania się ze sobą. Oczywiście nie było to żadną przyczyną, dla której młodzi zrezygnowaliby z swojej miłości. Postanowili na przekór wszystkim, udać się razem w najbliższą niedzielę do kościoła Św. Olava na nabożeństwo. Kiedy dostrzeżono ich trzymających się za ręce przy kościelnych drzwiach, oburzeni zgromadzeni nie pozwolili im wejść do środka. Sofie i Johan odtrąceni usiedli pod iglicą „Mikael nærmest Maria”. Kiedy wierni wychodzili po zakończonym nabożeństwie zobaczyli Johana i Sofie przytulonych do siebie, ruszyli w ich kierunku by ich rozdzielić. Chłopak i dziewczyna, przestraszeni przylgnęli do siebie jeszcze bardziej, i w tym momencie wszyscy poczuli jak ziemia się zatrzęsła, a Iglica „Mikael nærmest Maria” odchyliła się od ściany kościoła. Tłum zatrzymał się na ten widok, a sami młodzi poruszeni tym co się stało, wtulając się w siebie jeszcze bardziej zaczęli się całować. Z każdym ich pocałunkiem, stella „Mikael nærmest Maria”, wyraźnie oddalała się od kamiennej ściany kościoła. To niezwykłe zjawisko, było wyraźnym znakiem dla wszystkich zgromadzonych, że czas zakończyć religijne spory. Johan i Sofie w końcu otrzymali błogosławieństwo, a o sile ich miłości długo jeszcze opowiadano nie tylko na Karmøy.

Jest jeszcze o wiele wiele więcej ciekawych historii o Karmøy. Może w innym czasie, opowiem wam jeszcze o kopani miedzi w Kopervik, i związanej z nią historii pewnego chłopca który…..


Tymczasem, naleję sobie niewielką ilość mojej ulubionej irlandzkiej whiskey, i pogrążę się w nurcie swoich myśli..


#kaftanblady

Stavanger KaftanBlady 03.11.2018




114 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com