top of page

Dym

Otworzyłem szkatułkę ze skarbami przeszłości swej dzikiej. Wydobyłem liści garść i żywic grudkę by uwić wiązkę dymną. Sięgnąłem po słów zlepek, ten mój własny z samego dna szkatułkowego skarbca. Słowa nośne i aromatyczne, w posłuszeństwie mej woli gęstość tworzące. I wezwałem Żywioły spójne w działaniu, z których sam wyszedłem u zarania.

Matka Ziemia wodą syta. Wicher, oddech i drżenie mych słów niosący. Ogień mej woli żarzący na słowach, czerwonych węglach mej woli.

Stało się com w drżącym czuciu kreował, a gęstość kadzidła wejrzenie łzami zalała.


JESTEM

Tak jest Tak jest Tak jest


Slawomir Podsiadlowski

Zdjęcie własne



3 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page