Zakochaj swoje oczy, czyli co zrobić w „czarnej dupie”. (Tekst osobisty)

#kaftanblady Stavanger KaftanBlady 30.03.2020 http://Kaftanblady.com W ostatnich dniach spadło na mnie sporo ciężkich emocji i jak to się mówi „przysiadłem” nieco. (A moja dusza skryła się w głębokości serca) Zalany ołowianymi myślami poddałem się po prostu, świadomie pozwoliłem by mnie to powaliło. No i tak sobie wciąż leżę, ale w całym tym leżącym stanie zabłysło mi w głowie wspomnienie sprzed kilku lat. Pojawił mi się obraz z jednej z moich wędrówek, gdy to wybrałem się z norweskim kolegą na wyprawę w góry na szczyt Bynuten. To było moje pierwsze wejście na tę górę, i kompletnie nie wiedziałem, czego się tam spodziewać. Jedyne co wiedziałem to, że ze szczytu widać trzy fiordy jednocześnie, w tym mój ukochany Lysefjord. Gdy pojawiło mi się w głowie to wspomnienie, uchwyciłem się go i pozwoliłem by mnie poprowadziło, i wiecie co? Dostałem genialną myśl, którą podzielę się z Wami. Otóż chodzi o to, że szlak prowadzący na górę Bynuten, ma kilka etapów. >Pierwszy raczej monotonny i nudny, gdyż trzeba przejść przez dość duże pastwisko pełne krów, a potem pod górę żwirową ścieżką z obu stron zamkniętą gęstymi krzakami. >Drugi etap to przejście przez kilka niewielkich skalnych wzniesień, na których posadowione są słupy energetyczne, dość skutecznie szpecące krajobraz. >Trzeci etap, to około dwukilometrowy szlak ciągnący się wzdłuż dwóch pięknych jezior z jednej strony, i raczej wysokiej niemal pionowej skalnej ściany, po której spływają leniwe strumyki. Ten etap jest bardzo przyjemny i pełen uroczych miejsc na krótki przystanek czy posiłek. >Czwarta część szlaku, wiedzie w górę przez rozległe skalne rumowisko. Ten etap wymaga uwagi, gdyż łatwo o kontuzję, ale piękno otoczenia i szmer strumienia płynącego pod skalnym rumowiskiem, naprawdę karmi duszę pozytywną energią. Szlak po rumowisku wiedzie wciąż pod górę i kończy się dość ostrym wejściem na ogromną półkę skalną, na której znajduje się cudownej urody jeziorko. Właściwie jest to małe rozlewisko zasilane wodą ze strumienia spływającego z wyżyny. (Zdjęcie poniżej) Woda z tego rozlewiska malutkim wodospadem i dalej strumieniem spływa w dół właśnie tego rumowiska skalnego, po którym przed chwilą szliśmy. Czasami, gdy wieje silniejszy wiatr wiejący z kierunku przeciwnego do opadającej wody, zawraca ją z powrotem do jeziorka w postaci wodnego pióropusza, czy okrągłej fontanny. Cudowne, przepiękne naturalne zjawisko, które można oglądać bez końca. No i właśnie!! Gdy podczas naszej wyprawy dotarliśmy do tego miejsca, ja byłem gotowy pozostać tam i nie iść już dalej. Piękno tego jeziorka, otoczonego z trzech stron skalnymi wzniesieniami i z jednej strony widokiem na dolinę aż po horyzont, sprawiało, iż poczułem, że jestem u celu. Na szczęście mój kolega znał resztę szlaku, i skutecznie poderwał mnie do drogi. >Piąty i ostatni etap naszej wędrówki tym razem prowadzący niemal pionowo w górę, wymagał większego wysiłku i miejscami musiałem przystanąć by uspokoić oddech. Jednak po osiągnięciu szczytu zrozumiałem, że nierozsądnie by było zakończyć wędrówkę przy małym jeziorku. To, co zobaczyłem na szczycie nie tylko „przemyło” mi oczy łzami, ale wprawiło w tak wielką wewnętrzną radość, że nie mogłem się nacieszyć. Gdzie nie spojrzałem wszędzie piękno, wszędzie cudowne piękno. Miejsca, które wcześniej poznałem przechadzając się po nich, teraz mogłem zobaczyć niemal z lotu ptaka. Wejście do fiordu Lysefjord z rozwieszonym ponad nim wielkim mostem, fiord Byfjord i dalej miasteczko Oltedal, wszystko to mogłem oglądać tylko obracając głowę. Mało tego, nieco poniżej szczytu było kolejne jeziorko, przy którym zrobiliśmy sobie obiad i wymoczyliśmy zdrożone stopy. To właśnie wspomnienie podał mi Wszechświat, niczym pomocną dłoń wyciągniętą do leżącego. I to właśnie wspomnienie postawiło mi przed oczy wielką prawdę, że każdy etap jakiejkolwiek wędrówki kiedyś się kończy, i że warto pozostać w ruchu i kontynuować pielgrzymkę życia. Przynaglony tym wspomnieniem, zerknąłem do katalogu ze zdjęciami z moich wypraw i nie tylko, i znowu „zakochałem swoje oczy” patrząc na fotografie, które zdążyłem już zapomnieć. Można patrzeć na świat zakochanymi oczami, dostrzegać piękno ukryte i to, które jest po prostu oczywiste darmowe i które ma moc rozradować serce i duszę. Spójrzcie na fotografie poniżej, wszystkie są mojego autorstwa i kilka z tych obrazów uchwyciłem właśnie na Bunyten. Zatem Zakochaj swoje oczy, a Wszechświat podeśle Tobie ptaki, jeża, rosę na trawie i zachwyt dla tego wszystkiego.

Stavanger KaftanBlady 30.03.2020 http://Kaftanblady.com
































67 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com