Wszechobecność Wiedźmy


Stavanger KaftanBlady 05.09.2020

Złoto-pomarańczowe światło świec rozstawionych na wiedźmowym stoliku, oraz ulatująca wstążka dymu tlących się kadzideł, zwiastowały wieczór oczyszczenia.

Od czasu do czasu zerkałem w kierunku Wiedźmy, upajając się ponadczasową jej obecnością. W takich momentach, Wiedźma prawdziwie sublimowała w wielowymiarowej swej istocie, przemierzając wszystkie światy, które uważała za stosowne by je nawiedzić.

Mogłem widzieć to w metamorficznie przenikających się barwach jej aury, otulających wiedźmowe oblicze tęczową woalką.

Odłożyłem książkę zapatrzony w subtelność jej ust.

W jednej chwili przeniknęły mnie energetyczne fale myśli poskładanych z wielu wspomnień i znalazłem się w głębi wyrazistej prawdy o sobie.

Przez moją głowę przemykały obrazy z przeszłości, a wśród nich wiele takich, z których nie jestem dumny.

Niektóre zatrzymywały się na dłuższą chwilę zmuszając bym dał im więcej uwagi, mierząc się w ten sposób z kolejną porcją osobistego mroku darowując mu światło świadomości.

Poczułem jak łzy łaskoczą moje policzki spływając wolno, jedna po drugiej, a każda z nich wypłukiwała ze mnie zbędność.

Gdy spłynęła już ostatnia, poczułem ciepły ziołowy powiew, omiatający moją twarz. Otworzyłem oczy… siedziała tuż obok mnie, delikatnie dmuchając na łzawą wilgoć moich policzków.

-Pozwoliłeś by prawdy przez ciebie przemknęły i nie wyparłeś. To dobrze mój Magu. Jesteś pełnią, harmonią światła i mroku, i tylko w pełni świadom tego, kim jesteś, możesz prawdziwie być spójny.

-Zaskoczyłaś mnie tą kreacją.

-Ależ byłeś na nią gotowy przecież, zawsze jesteś gotowy już to wiem. Nie pozwoliłeś instynktom na bezsensowną walkę z prawdą, ale dałeś pole duszy by mogła być źródłem Miłości w tobie. Zakochałeś swoją istotę. Wiesz, jakie to piękne?

-Może wiem, ale powiedz mi proszę.

Przytuliłem ją do siebie, a ona oparła głowę na moim ramieniu. Czułem miarowe uderzenia jej serca, i słuchałem jak oddycha wprost do mojego ucha. Muskając czasem wargami moją szyję, iskrzyła bliskością Wiedźmowej energii.

(Ja Jestem)

-Bijące w tobie serdeczne źródło Miłości, jest niewyczerpane, nieskończone, nieustające, zatem wypełnia ciebie, wylewa się z ciebie, wzbudzając kochanie wszystkiego w każdym momencie. Im bardziej świadom siebie jesteś, tym czulsza staje się twoja zmysłowość. Obserwuję jak aksamitne są twoje ruchy, i jak delikatnie obchodzisz się ze wszystkim, czego dotykają twoje dłonie Magu. Celebrujesz każdą chwilę, i nie nudzi ciebie bezruch zachwytu nad dymem mojego kadzidła. Odnajdujesz piękno w świeczkowej poświacie, grającej z otoczeniem w „blaski i cienie” zwyczajności. Zachwycasz się kształtem rzeczy i tętniąca w nich energią. Z szacunkiem dotykasz kamień, pozdrawiasz drzewo z czułością i zrozumieniem, chwytasz deszcz i rozmawiasz z wiatrem.

-A Ciebie? Jak dotykam ciebie?

-A mnie… Och mój Magu, mnie dotykasz nie dotykając jednocześnie. Będąc obecny na pograniczu światów, potrafisz dotykać ciało i duszę w jednej chwili. Dotykasz mnie słowem, dłonią, myślą, troską, byciem sobą i mną, byciem obok mnie i we mnie, siłą męskiego przytulania i trwaniem w cierpliwym pokoju oczekiwania.

-Dotykanie kwantowe, materia podąża za świadomością.

Położyłem dłoń na jej udzie, które wyjrzało ciekawie spod osuwającego się sukna jej sukienki.

-Hola hola, materia i owszem podąża za świadomością, ale niech ta świadomość będzie nieco bardziej powściągliwa mój Magu, przynajmniej zanim nie skończę tego commmm….

Przylgnąłem ustami do jej ust, uwalniając Wiedźmę od konieczności werbalizacji tego co czuje, przenosząc naszą spójność, do poziomu kwantowego obcowania świadomości.

Stavanger KaftanBlady 05.09.2020

http://Kaftanblady.com




42 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com