Wiedźmy pożegnanie z jeziorem

Aktualizacja: mar 22

#kaftanblady Stavanger KaftanBlady 21.03.2020 http://Kaftanblady.com

Tym razem ja zbudziłem się wcześniej niż ona i bezszelestnie wymknąłem się z namiotu. Słońce jeszcze nie wzniosło się na tyle wysoko by oświetlić polanę, a chłodne i wilgotne powietrze smakowało poranną świeżością. Postanowiłem trochę popływać, a potem w medytacji poczekać na Słońce.

Powoli wkroczyłem do jeziora zakłócając swoją obecnością lustrzane jego oblicze, poczym zanurzyłem się pod wodę odczuwając jej wszechobecność. Przepłynąłem pod wodą kilka metrów, wynurzyłem się by zaczerpnąć powietrza i położyłem na wodzie pozwalając by mnie niosła.

Nawet to zimno-mokre orzeźwienie, nie zdołało zatrzymać wewnętrznego dialogu, jaki wiodłem z samym sobą od momentu przebudzenia. Wibrowało we mnie wszystko to, co wydarzyło się wczorajszego wieczoru w ogrodzie Luizy, i to, co dotyczyło Solvig.

Zaiste żelazko z duszą, a właściwie słowa Wiedźmy o nim „żelazko z duszą, stanie się symbolem nowej świadomości. Odwiecznej prawdy o człowieku i jego prawdziwej naturze”, eksplodowało w moim sercu pełnią akceptacji. Czułem to całym sobą i wszystko doskonale składało mi się w całość. Wiedziałem już wcześniej, że szczery i głęboki dialog z duszą, upraszcza, wygładza nierówności życia niczym żelazko pomiętą koszulę. Mimo to wczorajsze słowa Wiedźmy, brzmiały echem w moim sercu niczym przynaglenie do działania. Znów zanurzyłem się pod wodę i po kilku mocnych ruchach ramion dopłynąłem do brzegu. Wciąż nagi, usiadłem na trawie twarzą w kierunku wschodu słońca, i wsłuchany w bicie serca pogrążyłem się w medytacyjnym transie. Trwałem w tym stanie nie wiem jak długo, gdy poczułem na twarzy pomarańczowy pocałunek słonecznego wschodu. Przez moje ciało przepłynęła fala świetlistej świadomości, a w głowie wybrzmiał wiedźmowy szept.


-Potrzebuję żebyś mnie przytulił.


Otworzyłem oczy i odwróciłem się w kierunku jeziora. Z wody właśnie wychodziła Wiedźma. Jej spływająca wodą nagość, migotała w żółtopomarańczowym świetle. Wyprostowana, dumna, piękna i zmysłowa kobiecość wiedźmy, kroczyła w moją stronę posyłając radosne spojrzenie.


-Przytul mnie mocno, bo chcę cie poczuć.


Staliśmy w słonecznym blasku, przepełnieni dziecięcą radością słuchaliśmy wzajemnie swoich myśli. Moje wyciszone serce przyspieszyło nieco, a pobudzone chłodną kąpielą serce Wiedźmy, zwolniło by wyjść mojemu naprzeciw. Równy serdeczny rytm i świadomość wspólnej nagości wyniosło nasze skupienie w kierunku gorącej zmysłowości. Czułem ją całym sobą i zdawałem sobie sprawę z ogromnej mocy tego odczuwania. Błogosławiłem tę chwilę, i zapragnąłem by wybuchła spełnieniem.


-Na to przyjdzie czas po powrocie mój kochany Magu, teraz natomiast, zajmiesz się zrobieniem śniadania, pakowaniem i składaniem namiotu.


Wypowiedziała te słowa z taką dobrocią i ciepłem, które jako jedyne miało moc by powstrzymać rozpędzające się emocje. Jak cudowna jest Ona, jak prosta i prawdziwa w mądrości.


-A ty? Co Ty będziesz robić? -Ja mam jeszcze tutaj coś do zrobienia, ale obiecuję, że za chwilę dołączę do ciebie dobrze?


Jak zwykle nie czekając odpowiedzi, obróciła się i poszła do namiotu, ja zaś rozpaliłem ognisko i zająłem się robieniem śniadania.

Śniadanie gotowe czekało na pojawienie się Wiedźmy, a namiot był już niemal złożony, gdy z zarośli wyszła jakaś kobieta w długiej szarej sukni. Stała nieruchomo patrząc prosto na mnie, a ja poczułem dziwny dreszcz spływający po moim ciele w dół i w górę. Było coś przenikliwego w jej spojrzeniu, ale nie wyczuwałem w nim niechęci.


-Czy już stąd odchodzicie? -Tak, właśnie pakujemy swoje rzeczy i zamierzamy stąd odejść. -Czy mogę cie o coś prosić? -Oczywiście, jeśli tylko mogę w czymś pomóc, bardzo chętnie to uczynię. -Dobrze. Zatem proszę pilnuj żelazka, nie zgub duszy i dbaj by było gorąco od miłości.


Chciałem zadać jej pytanie, ale w jednej chwili kobieta zniknęła, a ja poczułem zapach ziół właśnie taki jak zapach wiedźmowych włosów.


-Rozmawiasz z kimś mój Magu? -eemm no właśnie… widziałaś ją? -Kogo? -No tę kobietę, co tu przed chwilą była. -Ona tu nie była, ona jest tu cały czas mój drogi.


Pocałowała mnie w policzek i powiedziała


-No mój kochany, zatem zjedzmy śniadanie, a potem „pilnuj żelazka, nie zgub duszy i dbaj by było gorąco od miłości”.


Przy słowie „miłości” przytuliła mnie mocno a ja zatopiłem się w jej ukochaniu.


****

I tak kończy się przygoda Wiedźmy nad jeziorem. Wiedźma powróci w następnym cyklu nowelek, przesyconych miłością i duchową obecnością odwiecznej mądrości.

Słuchajcie swoich dusz, dialogujcie z wewnętrzną mądrością i zaufajcie sobie w waszych własnych wyborach.



27 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com