© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com

Wiedźma poza namiotem, czyli dwa Słońca.

#kaftanblady

Stavanger KaftanBlady 01.03.2020

http://Kaftanblady.com


Zbudziłem się jeszcze przed świtem a mimo to śpiwór obok był pusty, jednak wyczuwalne w nim ciepło pozwalało przypuszczać, że jej Wiedźmowa subtelność wyszła niedawno. Nie do końca domknięty suwak zamka u wejścia do namiotu, pomógł mi ogarnąć wzrokiem fragment zewnętrzności, ale jakiś wewnętrzny głos zachęcał by wyjść z namiotu.


Pomyślałem, że przebywanie tutaj przywróciło mi głębię odczuwania. Energia tego miejsca przenikała przeze mnie, przypominając o istnieniu postrzegania intuicyjnego, pozazmysłowego.


Wygramoliłem się z ciepłej otoczki śpiwora i wyszedłem z namiotu wciągając do płuc haust smakowitego porannego powietrza.

U wejścia do namiotu niemal pod moimi stopami, leżała wiedźmowa piżama w półksiężyce. Rozejrzałem się wokoło.


Na samym środku polany, plecami do jeziora w idealnym lotosie i kompletnie naga siedziała Wiedźma. Z jej upiętych z tyłu głowy włosów kapały krople wody, a oblicze zastygłe w łagodnym uśmiechu promieniowało spokojem. Stałem wpatrzony w to oszałamiające piękno, i błogosławiłem intuicje za to, że wyciągnęła mnie z namiotu.

Nie zdążyłem się jeszcze oswoić z tym doświadczeniem, gdy Słońce właśnie wychyliło się ponad korony drzew rozświetlając twarz Wiedźmy pomarańczowym ciepłem. Krople na jej włosach i policzkach zaiskrzyły kolorowo podobnie jak rosa na otaczającej ją trawie. Wiedźmowa doskonałość rozkwitła we wszystkich możliwych wymiarach.


Zdałem sobie sprawę, że oto właśnie wstały dwa Słońca zwiastując nową erę, czas piękna i miłości, czas mądrego życia w pełnym zjednoczeniu z kroplami wody, trawą, powietrzem, światłem, ćmą, biedronką, drzewem i siedzącym na nim ptakiem.

Mój oddech zatrzymał się, opadłem na kolana i poczułem jak wypełnia mnie potężna fala wzruszającego ciepła.

Szczęście chwili zawładnęło mną całym i nie liczyło się nic poza tym, że JA JESTEM.

Odzyskałem świadomość i poczułem otaczający mnie zapach orzechów, mielonej kawy i świeżo skoszonej trawy. Wiedźma siedziała obok mnie i patrzyła mi w oczy uśmiechając się.


-Ślimak chodził po twoim ramieniu, a ja przygotowałam śniadanie i zaparzyłam twoją ulubioną kawę.

-Kiedy zdążyłaś to wszystko zrobić? I czego chciał ten ślimak?

-Zasnąłeś sobie na trawie, dokładnie na ścieżce ślimaka. Nie miał innego wyjścia, jak wspiąć się na ciebie.


Usiadłem i przygarnąłem Wiedźmę ramieniem.


Stavanger KaftanBlady 01.03.2020

http://Kaftanblady.com




6 wyświetlenia