Wędrowałem czując wronie spojrzenie na sobie

Wędrowałem czując wronie spojrzenie na sobie. Czasem głośno krzyknęła, czasem usiadła tuż obok... obserwowała mnie bez lęku, jakby chciała mi coś pokazać.

Jest taka nuta w śpiewie wiatru, do której wroni głos pasuje doskonale. Dziś nasłuchałem się tej muzyki do syta. Wdzięcznym za życie co świątynią jest i za Miłość na serdecznym ołtarzu. I wdzięcznym za zieleń tę w trawie i liściach, tę w oczach i oddechu smacznym. Wdzięcznym za pokój i obfitość w czuciu. Wdzięcznym za mnie i za ciebie.... Wdzięcznym za wdzięczność co mi skrzydła przyniosła. Skrzydła te sowie, te wronie, te ćmy ogromnej co zawisa, te Twoje co i moimi są..


Slawomir Podsiadlowski





3 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Dotyk