Ogrodowy sklalniaczek Wiedźmy



Wokół pachniało herbatą korzenną a na stoliku leżała gazetka ogrodnicza. Jej do połowy zjedzona szarlotka stygła na talerzyku a sama Wiedźma siedziała przy kawiarnianym stoliku w zamyśleniu oblizując deserowy widelczyk.


Wyglądała jak mała dziewczynka, zatopiona w swoich dziecięcych dociekaniach nad uniwersalną prawdą wszechrzeczy.


-Wiesz Magu.... stworzę w ogrodzie ziołową oazę. Zbuduję ją z kamieni i będzie tam małe oczko wodne. I już wiem jaki będzie miała kształt. I będą tam rosły wszystkie zioła co bym chciała.

-Czuję, że jesteś mną a ja Tobą jestem i to czucie wybucha we mnie jak supernowa w każdej sekundzie.


Spojrzała na mnie i ciepłym uśmiechem zatrzymała czas.


-Tak? A przyniesiesz mi kamienie? Tylko bym chciała różne... bo... narysuję ci w domu plan, co mi właśnie na czuciu się objawił.

-Ale ja to widzę Wiedźmo zielona. Niepotrzebny plan, po prostu czuj dalej a ja czuję z Tobą.


Zapach korzennej herbaty ustąpił miejsca intensywnemu aromatowi mięty. Zamknąłem oczy i natychmiast pod powiekami pojawił się obraz ogrodu i ziemny kopiec z kamieniami na nim, ułożonymi z góry na dół w kształt spirali Fibonacciego. U stóp kopca była mała sadzawka także ułożona z kamieni. Zobaczyłem też rzekę i kamienisty jej brzeg, a na nim Wiedźmę w kwiecistej sukni. Stąpała boso po kamieniach wyszukując tych o odpowiednim kształcie do swojego ogrodowego raju. I czułem życie otaczających ją motyli, czułem prawdę wody w pradawnej rzece, czułem jej stopami i słyszałem jej szept dla moich uszu przeznaczony.


-Tak to zrobimy Magu. Właśnie tak.


Slawomir Podsiadlowski


Grafika Snehal Pendurkar




9 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Gdy noc...