top of page

Niektórych rzeczy nie można się nauczyć, trzeba je przeżyć doświadczając.

***

Miałem kilka lat, gdy rozgryzłem czerwoną poziomkę i poczułem jej smak. Był inny niż smak truskawki, który wcześniej poznałem, ale też słodki. Poziomka ma więcej aromatu mimo iż jest mniejsza. Tak też nauczyłem się słodyczy gruszek, rwanych prosto z drzewa w ogrodzie mojego przyjaciela.

***

Wszedłem do kościoła, właściwie była to oliwska katedra. To były czasy gdy jeszcze odprawiano "sumę", nabożenstwo po łacinie, z wieloma znakami i gestami rytu Trydenckiego. Chłodne wnętrze przesiąknięte zapachem spalanych świec, kadzidła, konserwowanego starego drewna i milionów modlitw wiszących pod sklepieniem, zbyt ciężkich by ulecieć? Smutne oblicza licznych rzeźb zerkały na mnie cierpiętniczym wzrokiem. Podobnie jak oblicza świętych z kilkusetletnich obrazów, pełne męki, smutku i przyklejonych do ust słów "panie nie jestem godzien... moja bardzo wielka wina". Ojej !! czy Ty jesteś Bogiem coś stworzył poziomki? A truskawki? A gruszki też? i trawę co ją owca skubie?

***

Wiedźma podeszła do mnie trzymając w dłoni dorodną kalarepę.

-A to dla ciebie - powiedziała uśmiechając się ciepło.

Usiadła obok, wyjęła swój wiedźmowy nożyk, obrała kalarepę i rozkroiła na pół. Znowu spojrzała na mnie, uniosła kawałek warzywa i podała mi do ust. Znałem już smak kalarepy i wiedziałem co poczuję, a jednak myliłem się. Tym razem to nie język rozpoznawał smak.

***

Życie jest świątynią i dzieją się w nim cuda Zatem pozwalam sobie na cud prostoty


Slawomir Podsiadlowski

zdjęcie własne



12 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page