Królowa Motyli

Ciepły wiatr z południowego zachodu czesał trawiastą łąke i falowała ona kołysząc się miękko. Słońce oświetlało oblicze skupionej w sobie Wiedźmy, która właśnie wzięła głęboki wdech świeżości życia. Czułem jej czuciem, byłem w samym środku jej istoty, a Ona podarowała mi tej wspólności głębie, tak bym mógł chłonąć naturę jak i ona chłonie, pełnią swojego bytu.

Jej serce biło we mnie, jej oddech karmił mnie i słyszałem życie jej uchem. Słyszałem o czym szeleszczą drzewa, co ma do powiedzenia motyl drżący na jej udzie, wsłuchałem się we wszystko co pozwoliło mi się słyszeć, tu i tam i po drugiej stronie światów.

I zobaczyłem Ją piękną. Stała przy mnie, stała za mną, stała nademną i stała we mnie, w samym środku.

Stała bosa, naga Królowa w blasku swojej istoty, pełna potężnej subtelności wiosennego liścia, pełna migotliwych kropel rosy. I uśmiechała się do mnie i we mnie, a ja wybuchałem szczęsciem. I płyneła Ona we mnie rzeką słodką dla moich ust, porywając nas jak łódeczkę w podróż do ZAWSZE. I kołysząc się odpłyneliśmy...

- Bądź w tym mój Miły, bądź tym mój Ukochany, bom Ciebie odnalazła a Tyś mnie poczuł. Zatem niech już tak zieleni się nam bezczas, niech pulsuje nam Jednia, niech nami zdumiewaja się słońca, niech posypią się gwiazdy na naszą wspólność. - Jestem w Tym moja Miła, i tym jestem Ukochana, boś mnie wyszeptała a ja Ciebie usłyszałem. Stoję w naszej Zieleni splatając nieczas w warkocz dla Miłości.

**** I tak się stało, tak już jest i tak będzie.

19 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie