Historia Sigrun 3. Czy widzieliście jak świecą skały?

Aktualizacja: maj 19

Stavanger KaftanBlady 27.01.2019


Historia Sigrun.

Historia 1 – https://slavkoturku.wixsite.com/kaftanblady/kaftanblady/historia-sigrun-czyli-sami-sprawd%C5%BAcie

Historia 2 – https://slavkoturku.wixsite.com/kaftanblady/kaftanblady/historia-sigrun-czy-widzieli%C5%9Bcie-%C5%9Bnieg-na-pewno


Historia 3


To było dawno temu, tak dawno, że nie było nawet kamiennego krzyża na Karmøy. Od czasu rozpoczęcia nauki run i ich zawiłości, przybyło kilka nowych kresek na „Skandis” runicznym kalendarzu życia Sigrun. Ulfr mimo iż zdążył przyzwyczaić się do nadzwyczajnej wrażliwości i mądrości Sigrun, to wciąż jeszcze zaskakiwały go niektóre jej zachowania. Zrozumiał, że dziecięca natura szczera i prosta, pozbawiona szablonów myślowych, pozwala dziewczynie przyjmować rzeczy takie jakimi są po prostu. Sigrun obserwowała świat, słuchała co do niej szepcze, dotykała go swoimi dziewczęcymi dłońmi. Przynosiła do domu zebrane przez siebie bukiety polnych kwiatów, splecione przeróżnymi liśćmi i źdźbłami traw. Właśnie te zasuszone bukiety, wiszące pod sufitem nad jej legowiskiem, najbardziej zaskakiwały Ulfiego. W niektórych z nich, mógł dostrzec pewien porządek, którego dziewczynka nauczyła się od niego, poznając właściwości ziół. Liście i kwiaty według gatunku i przeznaczenia, złożone zgodnie z szamańskimi tradycjami. Były jednak i takie bukiety, których kompozycji Ulfr nie potrafił rozszyfrować. Początkowo ignorował je, tłumacząc sobie że są to zwyczajne dziewczęce bukiety, zebrane dla zabawy. Gdy kolejny raz zobaczył Sigrun, niosącą w dłoniach nowy bukiet pozornie przypadkowych kwiatów, postanowił zapytać czemu właśnie takie kwiaty zawarła w swoim bukiecie.


- Ulfi, no przecież to są dobre kwiaty. Zobacz ten tutaj bukiecik jest dobry do spania, a tamten to będzie smacznie smakował w zimie. Obok niego jest bardzo dobry na ból brzucha, to ty mnie ich nauczyłeś.


-No tak, ale są tam też takie, których ciebie nie uczyłem. Ten nowy bukiet też jest inny.

-No ale Ulfi to są dobre kwiaty. Ślimaki mi pokazały, że ten liść jest dobry żeby daleko widzieć. Przecież ślimaki mają takie oczy jak ziarenka, a widzą daleko wiesz?


-hm… no dobrze. A powiedz mi jeszcze ten czerwony listek, to on do czego jest?


-Ulfi to nie wiesz? ten czerwony, to on jest tylko ładny i pachnie tak ślicznie, ale jego nie będziemy jeść bo nie jest smaczny. Moje kwiatki mi wszystko mówią, i ja je zawsze pytam czy chcą iść ze mną. Ulfi bo one mnie lubią!! Tam dalej pod górą, rosną takie kwiatki w których ślimaki się chowają. To dziwne, bo wcale nie są smaczne te kwiatki, ale już wiem czemu ślimaki lubią tam być. One tam uciekają!!


-Uciekają? Ślimaki? Haha no to ciekawe rzeczy opowiadasz…


-Tak uciekają, nie śmiej się. Ja to wiem naprawdę. Do tych kwiatów nie przychodzą jeże, bo nie lubią ich zapachu. No i kiedy ślimaki widzą, że idzie jeż, to tam się ukrywają.


Dom Ulfra i Sigrun, znajdował się w pięknej dolinie fiordu ukrytej przed resztą świata. Mimo iż wszędzie było daleko, to miejsce dawało bardzo dobre schronienie przez wichrami. Ulfi sam wybrał tę dolinę czując, że tam może osiąść. Dom postawił nad brzegiem fiordu, w otoczeniu łąk bujnie porastających całą dolinę. Dzisiaj ten fiord nazywany jest Lysefjord, a w miejscu gdzie stał dom Ulfiego, teraz są zabudowania wioski Lysebotn.


Ulfr i Sigrun, mieli w zwyczaju przychodzić nad brzeg fiordu gdzie rozpalali duże ognisko, i tańczyli w rytm wybijany przez Ulfiego na szamańskim bębenku. Sigrun śpiewała pieśni, które dalekim echem niosły się nad wodami Lysefjord, a iskry z ogniska strzelały w górę zataczając kręgi, jakby pragnęły wirować razem z tańczącą dziewczyną. Właśnie w jeden z tych tanecznych wieczorów, dostrzegli na ciemnych wodach fiordu zbliżającą się w ich kierunku łódź. Goście przybyli do nich w poszukiwaniu pomocy. Ajna i Bosse, przywieźli ze sobą swojego chorego syna, prosząc Ulfra o pomoc.


Chłopiec imieniem Elof, był mniej więcej w wieku Sigrun. Rodzice martwili się o niego, gdyż Elof bardzo źle widział. Ulfr i Sigrun przygotowali miejsce dla swoich gości, by mogli przez jakiś czas z nimi zostać. Przybysze przywieźli ze sobą zapas jedzenia, i dwa duże garnce miodu jako zapłatę dla Ulfra. Przez kolejnych kilka wieczorów, Ulfi podawał chłopcu ziołowe nalewki, a także nakładał mu na oczy ziołową pastę, którą Samowie od wieków stosowali w problemach z oczami.

Sigrun pomagała Ulfiemu w przygotowywaniu odpowiednich mieszanek ziołowych, ale ukradkiem obserwowała Ajnę i Bosse. Widziała w nich bowiem coś, co czuła od zawsze ale nigdy w takim wymiarze. Zatroskani rodzice Elofa, zawsze byli blisko siebie wspierając się wzajemnie, a ich połączone aury miały przecudowną barwę, której Sigrun jeszcze nie znała. Wyczuwała w nich Miłość na całkiem nowym poziomie, potęgę połączonych dusz tworzących nową siłę jakiej dotychczas Sigrun nie mogła zobaczyć. Dziewczyna widziała także aurę Elofa, której kolor był zmienny i dziwnie przezroczysty. W głębi duszy czuła, że chłopiec utracił radość.

Ulfi czując, że niewiele więcej może zrobić, zwrócił się do Sigrun z pytaniem o liście, których moc poznała od ślimaków. Oczy dziewczyny zabłysły, i natychmiast pobiegła do miejsca gdzie wisiały jej małe bukiety.


-Ulfi potrzebuję zaśpiewać melodię dla Fehu!!


Podczas gdy Ulfi nucił melodię Fehu, Sigrun zagotowała wodę w garnku i wrzuciła swój bukiet do wrzątku. W domu rozszedł się intensywny zapach ziołowego naparu, a Sigrun uklękła przy chłopcu patrząc w jego zamglone oczy. Trwała tak chwilę, po czym przyniosła miseczkę z ziołowym naparem podając go chłopcu do picia. Elof skrzywił się pijąc mocno aromatyczny napar, ale posłusznie wypił wszystko. Sigrun wybrała resztę ziół z dna garnka, i położyła je na oczach Elofa każąc mu leżeć.


Przez jakiś czas siedzieli rozmawiając razem, a ich twarze jaśniały oświetlane płomieniami z paleniska. Elof zasnął, a Sigrun nie przestawała wpatrywać się w Ajnę i Bosse. Dostrzegała każdy ich gest, każdą czułość, którą wzajemnie się obdarowywali, każdą troskę w ich spojrzeniach w kierunku śpiącego Elofa. Odczuwała tę energię, która poruszała jej serce tak jak nic nigdy dotąd. Przykucnęła przy śpiącym Elofie, i nucąc cicho swoją melodię, nakreśliła runę Fehu na jego czole.


Na drugi dzień rano, Ulfi, Ajna i Bosse, zbudzili się tuż przed świtem. Zauważyli, że dzieci niema w domu. Ulfi uspokoił rodziców chłopca, i począł przygotowywać poranny posiłek. Po krótkiej chwili, do domu wbiegł Elof krzycząc


-Mamo Tato, ta góra się zaświeciła!! Ona świeci!! Naprawdę chodźcie zobaczyć!!


Wszyscy zadziwieni wybiegli za chłopcem, który stał już obok Sigrun wpatrując się w jeden ze szczytów, oblany słonecznym blaskiem….


*****


-Ulfi powiedz mi jak to jest z Ajną i Bosse? Czemu oni są tacy?


-To miłość moja droga. Bo miłość to najpotężniejsza z sił, która potrafi zdziałać wszystko. Przemienia serca, łączy ludzi, jest piękna, czuła, dobra, leczy a nawet daje nowe życie.


-Czy ja też kiedyś to poczuję?


-Już to czujesz Kochana, a poczujesz jeszcze mocniej.


-Kocham cię Ulfi.


-i ja ciebie kocham mój kwiatuszku.


#kaftanblady

Stavanger KaftanBlady 27.01.2019





64 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com