Czyni się ziemia dla stóp naszych


Pochylona rozgarniała dłonią czarną ziemię tworząc w niej płytki rowek. Potem sięgnęła po papierową torebkę, z której wysypała na lewą dłoń mnóstwo nasion nie większych niż główka szpilki. Wzięła szczyptę i powoli regularnie umieszczała je w uprzednio poczynionym rowku. Była skupiona i radosna jednocześnie. Powietrze drgało wokół niej jakby zagęszczone jej obecnością. Gdy wszystkie nasiona już znalazły swoje miejsce, sięgnęła po skrzynkę z sadzonkami.

Wyprostowała się i spojrzała na mnie.

Poczułem jej myśl posłaną wprost do mojej świadomości. Była wesoło słodka i miała siłę zieleni jej oczu, tych cudownych oczu, które właśnie patrzyły z miłością.

Odpowiedziałem jej myślą czułą jak jej usta w uśmiechu. Nasz bezgłośny dialog trwał chwilę, poczym podeszła do mnie, podała mi skrzynkę z sadzonkami i pocałowała w nos.

Trzymałem tę skrzynkę, a Wiedźma jedna po drugiej wyjmowała z niej zielone kłębki sadzonek i wtykała w grządkę zerkając na mnie światełkiem swojej uwagi. Obserwowałem ten taniec życia. Serce wysyłało do mojej głowy impulsy tak czyste, że usta same składały się w gotowości wypowiedzenia najpotężniejszych słów danych człowiekowi.

Nie robiliśmy nic niezwykłego, a mimo to czułem, że łzy napływają mi do oczu wyciskane wyczuciem świadomości chwili.

Oto stoi przede mną esencja kobiecej pełni w potężnym akcie prostego stwarzania.

Patrzy na mnie wtapiając czułe wejrzenie wprost w serdeczność.

Uniosła dłoń, palcem wskazującym dotknęła moich ust i rozchyliła je. Poczułem zapach i smak ziemi w ustach. Zamknąłem oczy i podałem się pragnieniu wypowiedzenia najpotężniejszych słów danych człowiekowi.

Gdy słowa te wybrzmiały, otworzyłem oczy i zobaczyłem zieleń jej wilgotnych oczu, smukłość dłoni, purpurę jej ust w oczekiwaniu pocałunku.

A na jej palcu lśnił diamencik zgody.

Slawomir Podsiadlowski




5 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Czujecie to?