Czasoprzestrzeń - przestrzeń w czasie - WtedyTerazZawsze i znów.

Wyszedłem z lasu na ogromną pustą przestrzeń zarośniętą wysoką trawą. Południowe zbocze dość wysokiej góry, tak na moje oko jakieś 600 metrów. Wyglądało mi to na dawno nie spasane pastwisko. Piękny widok na góry sięgające horyzontu i ciepło Słońca, otuliły mnie gościnnie. Usiadłem by chłonąć... Wziąłem kilka głębokich wdechów cudownie aromatycznego powietrza i położyłem się wśród traw. Nieliczne obłoczki na błękitnym niebie przyglądały mi się ciekawie i mógłbym przysiąc, że przypłynęły specjalnie do mnie. - No i co, już się napatrzyłyście chmurostwory kudłate? Nie widziałyście człowieka czy jak? Podniosłem się by wyjąć z plecaka baton zbożowy, gdyż uznałem iż jest to dogodna chwila by coś zjeść. Ugryzłem solidny kawałek zagłuszając śpiew skowronka głośnym chrupaniem. Rozejrzałem się wokoło i dostrzegłem ją... Stała wpatrzona w horyzont a może w jakiś szczyt odległy. Eterycznie piękna i cudownie kobieca postać jakby z przeszłości, teraźniejszości i niezbyt odległego jutra. Podmuchy wiatru poruszały kosmykami jej włosów a świetliste jej oblicze uśmiechało się do wszystkiego. Uniosła dłoń i miękkim ruchem zagarnęła włosy za lewe ucho. Ileż wdzięku było w tym geście. Powietrze wokół niej pełne było tańczących nasion dmuchawca, a może to nie były nasionka? Może motyle, leśne pszczoły pasące się na kwiatach skraju łąki, albo małe skrzydlate nimfy towarzyszące tej która uśmiecha się do życia. Zdałem sobie sprawę, że przestałem gryźć baton i w ogóle przestałem oddychać. Zamarłem po prostu w zachwycie dla tej, która właśnie spojrzała na mnie głęboką zielenią swoich oczu. Wyszeptała mi sercem swoje imię a ja... cóż... już nie mogę bez Niej żyć. A imię jej... wiesz jak ono brzmi?

Slawomir Podsiadlowski

Grafika - Snehal Pendurkar



2 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie