Być Warkoczem, darem dłoni twórczo zwinnych


Żyję swoje życie pośród żyć niezliczonych, chodzę życie, patrzę życie, czuję życie i płynę życie doświadczając je wszystkim tym czym jestem.

Spotkałem skałę co żyjąc trwa w nieskończonym czuwaniu, stając się świadkiem życia. Przykładam dłoń do chropowatego ciała skały i czuję bezczas niezliczonych poranków i wieczorów. Odnajduję w niej dni co nastają po sobie od ziemskiego zawsze. Opowiada mi ona swe skalne historie o Życiu co z Miłości wyłoniło się i trwa swoje życie wieczność na ramionach nosząc.

I wiem, że skała opowiada o mnie, a jest to opowieść o byciu warkoczem, splotem miliona wątków.


Wiesz czemu warkoczem? Nie wiesz?

A może o to chodzi by nie wiedzieć a POCZUĆ.

Czuć dłonie twórczo zwinne, co z miliona wątków plotą JEDNO. Jestem milionem wątków żyjących jak iskra ulatująca z ogniska, wszystkie one iskry mają jedni źródło a każda iskrzy swoje trwanie przez chwilę, a potem staje się gwiazdą na niebie. Niebiańskim warkoczem świateł, warkoczem wątków, warkoczem na Twojej głowie.


Chcesz bym dalej snuł to czucie? Zaczynasz odkrywać misterię tego kim jesteś? Już wyczuwasz może to bycie wszystkim we wszystkim na wieczność?

Wiesz... w miliardach wątków snujących się z jednego źródła, zawsze jest jedna obecność odwieczna, a jest ona zwana MIŁOŚCIĄ. Ta Miłosna obecność sprawia, że wieczność jest pełnią jak warkocz ukochanej. Zatem podejdź proszę i pozwól, bym zaplótł warkocz na Twojej głowie. Niech stanie się on świadkiem JEDNI.


To piszę ja, piszę z serca czucia, z dotyku dłoni, z łzy w okach obu, z szeptu wiatru, ciepła dnia i granatu nocy. Piszę z zielonego wejrzenia Miłości, tej odwiecznej, obecnej zawsze we wszystkich mych wątkach.


Slawomir Podsiadlowski



10 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Gdy noc...