Boss-onogi człowiek mężczyzna

Pszczoły i inne skrzydlate owady głośno pasły się na ogrodowych kwiatach. Bzyczenie, brzęczenie, buczenie i ptasie pogwizdywania, gęsto wypełnialy przestrzeń dźwiękowymi oznakami życia. Siedziałem w cieniu bzu na drewnianym zydelku, bosymi stopami muskając trawę i cieszyłem się jak dziecko.

Zerknąłem w niebo na kudłaty obłok przelatujący nad okolicą, śmieszny taki był. Wiem, że wyżej nad obłokiem powietrze jest co raz zimniejsze, a jeszcze wyżej niebo ma barwę ciemniejącego granatu, to przez znaczne rozrzedzenie atmosfery. Światło słoneczne nie rozprasza się tam tak łatwo. Wiem też, że gdy wylecę poza atmosferyczny płaszcz Ziemi, wpadnę w kosmiczną pseudo-próżnię, zacznę odczuwać brak ziemskiej grawitacji i obsiądą mnie atomy wodoru tak stare jak wszechświat. W odległości hm... jakieś 600km od Ziemi, nie zobaczę już motyla co właśnie usiadł mi na kolanie, ale zobaczę słynny teleskop Hubble'a. Przelecę obok tego przestarzałego już nieco owocu ludzkiego geniuszu i pomknę jeszcze wyżej, gdzieś w okolice 20 000km od ziemi. Tam są inne ślady ludzkiej obecności, gromada satelitów GPS. Ominę je z gracją i pomyślę, że potrzebuję wyjąć z rabaty kilka marchewek na dzisiejszą zupę... Skieruję wzrok w stronę ogrodowego parkanu, tam maliny czerwienią się do mnie. Zerwę kilka i zaniosę wiedźmie, a gdy już je wszystkie zje, wycałuję malinową słodycz jej ust i powiem


-Kocham Cie mój wszechświecie


Sławek Podsiadłowski

Grafika Pascal Campion



9 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie