Barykady tożsamości, czyli coś o zakochaniu życia.

#kaftanblady

Stavanger KaftanBlady 25.11.2020

http://Kaftanblady.com

Barykady tożsamości, czyli coś o zakochaniu życia.


Niedawno wspomniałem Wam o rocznicy, która przypada właśnie na dzisiejszy dzień:

„Dokładnie 105 lat temu, 25 listopada 1915 roku, na wykładzie w Pruskiej Akademii Nauk w Berlinie, Albert Einstein przedstawił Ogólną Teorię Względności.

Zapewne orientujecie się, że Ogólna Teoria Względności (OTW), którą drukiem opublikowano kilka miesięcy później, bo w marcu 1916 roku, zmieniła nasze postrzegania rzeczywistości, stając się fundamentem "Nowej fizyki".”


Dziś chcę podarować Wam coś, co raczej nie jest jakimś epokowym odkryciem na miarę OTW, ale może być impulsem do przekroczenia pewnej granicy, stając się nowym początkiem „Nowej świadomości”, łamiąc Twoje paradygmaty „klasycznego” postrzegania siebie.


Gdyby ktoś zapytał mnie teraz, „Kim jesteś?”


Normalnie odpowiedziałbym, że mam na imię Sławek, jestem człowiekiem mężczyzną, z urodzenia Gdańszczaninem, z zawodu elektronikiem, ojcem czworga dzieci, ciężko pracującym na ich przyszłość. Mam brodę, noszę okulary, jestem jaroszem, lubię czytać, pisać, grać na gitarze i wędrować po górach.

Myślę, że miej więcej każdy z nas odpowiedziałby coś podobnego w znaczeniu.


Jesteśmy rozpoznawalni po rysach twarzy, cechach charakteru, mamy swój styl, ulubione jedzenie, zapachy, wyraziste bądź mniej wyraziste poglądy, ogólnie rzecz biorąc mamy bardzo konkretną TOŻSAMOŚĆ.

Tożsamość, jako produkt ego, lubi widzieć, że jest dostrzegana, lubi czuć się WAŻNA.

To tak jakby pisać CV do jakiejś firmy, w której bardzo chcemy pracować. Zawsze będziemy starać się pokazać wszystkie dyplomy, świadectwa, zdolności, cechy, wszystko to, co ukaże nas w dobrym świetle, ukaże, jako INTERESUJĄCĄ osobę. I to jest powiedzmy „naturalne”.


Podobnie zachowujemy się, wobec innych ludzi, na których nam zależy, ale nie tylko. Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem dziewczynę, która później stała się moim pierwszym zakochaniem. Jako młody chłopak, tak bardzo pragnąłem by mnie dostrzegła, zauważyła, zwróciła uwagę, że STARAŁEM SIĘ być błyszczący.


To było dawno, ale lekcja solidna, gdyż teraz, gdy patrzę na świat oczami doświadczonego mężczyzny, dostrzegam pewne analogie między tym ongi młodzieńczym zabieganiem o akceptację dziewczyny z warkoczem, a podejściem do MIŁOŚCI generalnie.


No i właśnie, teraz dochodzę do sedna.


Otóż ludzie noszą w sobie taką obawę, bardzo głęboką, pierwotną, niemal genetyczną, obawę przed utratą twarzy. Twarz to moja tożsamość, to coś, po czym każdy mnie rozpozna. Zatem dbam o swój wizerunek, i w żadnym razie nie chce go utracić. Czemu? Jaka jest przyczyna tego, że tak bardzo bronimy swojej ODRĘBNOŚCI, wyjątkowości?

Bo to by oznaczało, że PRZESTANIEMY ISTNIEĆ. Bo przestaną nas kochać.


A przecież wejść w Miłość, to rozpuścić się w niej jak kropla deszczu w oceanie. Zanurkować w niej i tam stracić oddech. I tego się boimy, bo przecież ego za wszelką cenę chce oddychać, chce być TOŻAMOŚCIĄ, a nie JEDNOŚCIĄ ze wszystkim. Dla ego JEDNOŚĆ, oznacza przestać istnieć.


Bo jeżeli Ja wejdę w Miłość prawdziwie, i ktoś znowu zada mi pytanie „Kim jesteś?”

To, co wtedy odpowiem?

Otóż powiem, że przychodzę ze źródła i do źródła zmierzam. Jestem ukochaniem życia, obecnym w każdym jego aspekcie. Zostawiam ślady w kochaniu dzieci zrodzonych z mojej istoty, czyli Miłości właśnie, będąc z nimi we wszystkim. Trwam w jedności z każdym życiem, które jest. Życiem, które jest świątynią i dzieją się w nim cuda, a jednym z tych cudów Ja Jestem tak jak i ty jesteś a zatem My jesteśmy.

No i teraz jest czas na myślenie, czyli logiczne ogarnięcie tego, co nielogiczne.

Otóż, pomyślcie tylko, że wobec Miłości nie mamy NIC DO ZAOFEROWANIA. Kompletnie NIC, gdyż Miłość jest wszystkim, a zatem niczego Miłości nie brakuje. Nie muszę składać żadnych ofiar, nie muszę puszyć się jak paw, w zabieganiu o akceptację, i udowadniać w pięknym CV, że na Miłość zasługuję. A czemu?

Bo to Ja jestem Miłością w momencie, gdy tylko w tę Miłość wchodzę. Wpadam jak kropla w oceaniczną toń, stając się oceanem na powierzchni i najgłębszej głębi.

Zatem będąc Miłością, jestem jednocześnie dawcą i biorcą, jestem jednym z każdym i każdy jest jednym ze mną. Czujecie to? Kochając innych, kocham siebie i kochając siebie, kocham innych. Jak to możliwe?

W tym miejscu miałem napisać Wam o kwantowym splątaniu cząstek, czymś, co ma ścisły związek z dzisiejszą rocznicą ogłoszenia OTW na wykładzie w Pruskiej Akademii Nauk. I ma też ścisły związek z tym, co napisałem Wam o Miłości.

Jednak napiszę coś, co ma dokładnie takie samo znaczenie jak zjawisko splątania cząstek w mechanice kwantowej, ale jest odczuwalne na planie naszej codzienności.

To kwantowe splątanie dla mnie i dla Ciebie, oznacza nic innego, jak wspólny mianownik w Miłości. Współczucie, wręcz telepatyczne współodczuwanie Miłości ze wszystkim. Głębokie na poziomie świadomości, połączenie z każdą cząstką tego wszechświata. Właśnie to, że jesteś dawcą i biorcą jednocześnie, zatem rozdawaj ile tylko potrafisz, bo w niczym Tobie nie ubędzie. Właśnie to, że wszystko jest Tobą a Ty jesteś wszystkim, zatem nie zniszczysz już niczego ani nie zranisz nikogo, gdyż to zaboli także i Ciebie. Dlatego wnosząc światło będziesz w świetle, wnosząc łagodność będziesz w łagodności, wnosząc radość będziesz odczuwał radochę jak dziecko, widząc jak raduje się Tobą wszechświat.

Zatem, w tę rocznicę ogłoszenia Ogólnej Teorii Względności, ja ogłaszam swoją Osobistą Teorię Wyzwolenia, z garnituru umysłowej logiki ciasnoty, do serdecznej wolności rozpuszczenia się w oceanie Miłości.

***


A o splątaniu kwantowym, polaryzacji fotonów, i innych spinerach, opowiem Wam na Live wkrótce.


Stavanger KaftanBlady 25.11.2020

http://Kaftanblady.com



40 wyświetlenia0 komentarz

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com