7 Historia Sigrun. Sigrun u źródeł miłości.

#kaftanblady Stavanger KaftanBlady 15.09.2019 http://Kaftanblady.com To było dawno temu, tak dawno, że nie było nawet kamiennego krzyża na Karmøy. Sigrun i Samboja rozmawiały ze sobą przechadzając się po złotej plaży Soli, długimi sukniami zamiatając pozostawione na piasku ślady stóp. Obdarowywały się nawzajem słowami własnych historii, przeplatając je radosnym śmiechem, czasem łzami, a czasem po prostu stały przytulone i milczące trwając w duchowej harmonii. Samboja w swych opowieściach o Pomeranii, często wplatała słowiańskie słowa, nie znajdując dla nich odpowiednika w norweskiej mowie. Zachwycona miękkim brzmieniem słowiańszczyzny, Sigrun niczym małe dziecko powtarzała każde z usłyszanych słów, a wypowiadanie ich przychodziło jej z dużą łatwością. Samboja zatrzymała się, i bosą stopą nakreśliła kilka znaków w starosłowiańskim alfabecie „głagolicy”. - Co to znaczy? Nie znam takich run. - To nasze pismo słowiańskie, różni się od nordyckich run. Można w nim napisać znacznie więcej niż byś się spodziewała. -a co znaczą te znaki powiedz mi proszę. - „kocham cię córeczko” to właśnie znaczą znaki które ułożyłam na piasku. Zawsze miałam to miłowanie w sercu i wiedziałam, byłam pewna, że spotkamy się jeszcze w tym świecie. Powiedziałyśmy to sobie jeszcze gdy byłaś w moim łonie. Sigrun wtuliła się mocno w ramiona matki, a ich serca zawirowały wokół wielobarwną aurą, wprawiając w zdumienie gromadę rybaków, których łodzie właśnie zbliżały się do brzegu kończąc dzień połowów. - Życie u boku Ulfiego, było pełne i piękne. Dał mi miłość i wolność, nauczył mnie wszystkiego i znał wiele odpowiedzi na pytania mojego serca. Pokazał jak znaleźć odpowiedź na te pytania, na które tylko ja sama mogę odpowiedzieć. Pokazał jak posługiwać się dłońmi, jak nakarmić ciało i jak nasycić ducha. - Jestem mu wdzięczna za wszystko co dla ciebie uczynił córeczko. Jesteś prowadzona drogą miłości, i czasem czułam żal, że nie mogę być w tym razem z tobą. Teraz gdy jesteśmy razem, mam pokój i pewność, że wszystko było dobre. Czuję też ogrom tej miłości która zrodziła się między tobą i Geirem. To człowiek o dobrym sercu, znam go od kołyski. Jego natura jest twórcza tak jak twoja, zatem czeka was piękne życie, w którym za waszą sprawą stanie się wiele cudów, dla was samych i tych którzy obok was. Tak rozmawiając, wciąż otulone świetlistą aurą, teraz nieco bardziej białą, z włosami rozwianymi wieczorną bryzą znad morza, dwie dostojnie kobiety zwróciły swoje kroki ku posiadłości Eirika. Eirik i jego syn Geir z oddali obserwowali świetliste zjawisko na plaży. Przez tych kilka miesięcy odkąd wśród nich pojawiła się Sigrun, mężczyźni zdążyli przyzwyczaić się do takich fenomenów świetlistej aury. Przybycie Sigrun, z pozoru małe wydarzenie, zmieniło życie wszystkich mieszkańców Soli, a niektórym z nich nawet bardziej niż zmieniło.

- Ależ ona jest piękna...

- W rzeczy samej synu, i nie dziwię się twemu sercu, że tak do niej przylgnęło. Zaprawdę piękno tej dziewczyny zawiera się w każdym wymiarze, jest delikatna i silna zarazem, mądra i wolna jak mała dziewczynka, ale też dojrzała i głęboka niczym bogini Freya. I wiesz co synu, jestem szczęśliwy z waszego zakochania.

- Bez wątpienia jest w niej boska obecność Freyi, ale nie jest tak nieuchwytna jak powiadali wojowie. Mi udało się ją złapać i to nie raz.

- Jesteś przekonany, że to tobie udało się ją złapać? Wiesz synu bez urazy, ale mi to raczej wygląda na to, że ona po prostu pozwoliła się złapać… chodź lepiej sprawdzimy jak idą przygotowania do uczty. Chcę też posłać łuczników by upolowali dorodnego „odyńca” na stół weselny. *** Z wizytą u Ulfra Sigrun wyciągnęła Eirka i Geira na dłuższą wyprawę do rubieży Rogalandu. Wcześniej często wypływali jedną z łodzi należących do floty Eirika, opływając półwysep Tungevika i wpływając na wody Høgsfjorden mijając Stavanger od „portside”. Tym razem dziewczyna poprosiła Samboję by im towarzyszyła w wyprawie, gdyż pragnęła popłynąć w górę Lysefjord aż do chaty Ulfiego. Mimo słabego wiatru, cała podróż nie zajęła nawet jednego dnia. Wyruszyli wczesnym rankiem, a wieczorem zbliżali się do końca Lysefjord. Już z daleka na brzegu widać było strzelające w niebo płomienie ogniska, w które Sigrun wpatrywała się od momentu gdy dały się dostrzec. Łzy wzruszenia spływały jej po obu policzkach, a wzruszenie to udzieliło się też Samboi. Gdy byli już wystarczająco blisko, Geir wyrzucił z łodzi linę i wyskoczył na żwirowe wybrzeże by ją przywiązać. Przy ognisku stał Ulfi z otwartymi ramionami i tak samo zapłakanymi policzkami jak Sigrun. Dziewczyna wpadła w jego ramiona, rozniecając zieloną poświatę. - Ulfi kochany, czułeś prawda? Ja wiem że czułeś, widziałam ciebie gdym zamknęła oczy. Jak się cieszę, tak bardzo się cieszę. - Nie uduś mnie kwiatuszku, tak wiedziałem kochana, takiego szczęścia nie da się nie poczuć. I wiesz co? Nawet przygotowałem ciasto na miodowe placki, zatem jeśli zechcesz mi nieco pomóc… To był bardzo długi wieczór. Wszyscy siedzieli wokół ogniska ciesząc się rozmową, i racząc plackami z nieco większą zawartością miodu, oraz jeszcze bardziej niż zwykle przesyconymi miłością. Oblicze Sigrun rumiane z radości i też od ciepła ognistych płomieni, zwróciło się w kierunku Geira. Powstała, wyciągnęła do niego dłoń i pociągnęła go ku sobie. Wszyscy zgromadzeni zamilkli obserwując i wyczekując co się stanie. Ulfi zaś wyczuwając znaczenie chwili, podreptał do chaty po swój szamański bębenek. Sigrun i Geir podeszli bliżej do ogniska, i gdy tylko zabrzmiał bębenek Ulfra, Sigrun wciąż wpatrując się w oblicze Geira, zaczęła śpiewać hymn. - Płomieniu, wypal to co zbędne. Wodo, wypłucz co nie nasze Wietrze, tchnij w nas nowe Ziemio, daj siłę Księżycu, posyłaj znaki srebrzyste Słońce przynoś nadzieję Miłości prowadź nas.. Wielka siła ducha i głosu Sigrun, pięknie wibrowały w dolinie tworząc harmonię wszystkich żywiołów. Płomienie ognia wznosiły się i opadały ustępując miejsca poświacie Księżyca w pełni, fale fiordu rozlewały się na żwirowym brzegu soczystym szumem, a wiatr zawijał warkocze z ogniskowych iskier. *** Wesele. Tydzień później, zgromadzeni wokół stołu po środku wielkiej Sali długiego domu w posiadłości Eirika, wszyscy siedzieli trwając w oczekiwaniu na rozpoczęcie ceremonii zaślubin i weselną ucztę. Wśród zaproszonych znajdowali się przedstawiciele najstarszych rodów żyjących w jæren, oraz książęta ościennych landów. Na zewnątrz u wejścia do Sali długiego domu, stało dwóch wojów trzymających skrzyżowane włócznie. Wszyscy trwali w oczekiwaniu na przybycie Sigrun i Geria. Gdy włócznie wojów u drzwi wyprostowały się, pierwsi do Sali weszli Eirik i Samboja, zaraz za nimi trzymający się za ręce Geir i Sigrun, i na końcu Ulfr cicho mrucząc pieśń radości i wystukując rytmy na swoim szamańskim bębenku. Mimo iż każdy z wchodzących miał na sobie piękne uroczyste odzienie stosowne do okazji, oczy wszystkich zwrócone były na Sigrun. Jej weselna suknia, nie wyglądała tak jak się spodziewali. Zamiast tradycyjnego weselnego bunadu, Sigrun miała na sobie suknię utkaną z wiosennych mgieł Pomeranii, nasyconych srebrzystobiałym księżycowym blaskiem. Delikatna mieniąca się srebrem biała tkanina, zdawała się spływać po jej ciele od ramion aż do samej ziemi. Słowiański wianek uwity przez Samboję z kolorowych polnych kwiatów zdobił jej głowę, a całą jej postać otaczała aura przenikających się barw, srebrzystą, błękitną, żółtą, pomarańczową, zieloną.. Gdy wszyscy zajęli już swoje miejsca, Erik powstał i wygłosił mowę powitalną. Rozpoczął od pozdrowienia Odyna ojca wszystkich, oraz Freyi bogini miłości, wspominając też słowiańskich bogów których nie znał z imienia. Potem wymieniając imiona wszystkich zgromadzonych, składał wyrazy wdzięczności za przyjęcie zaproszenia i przybycie na uroczystość weselną. Po należytym uhonorowaniu wszystkich, Erik zawoła służbę by wnieśli upieczonego odyńca. Podchodził do każdego z obecnych, odkrawając po kawałku pieczonego mięsa i podając na leżące przed nimi półmiski. Na środku stołu stały dzbanki z winem i miodem, oraz na specjalne życzenie Sigrun, sporej wielkości półmiski wypełnione miodowymi plackami które usmażono według receptury i pod czujnym okiem Ulfra. Po spożyciu pierwszego posiłku Eirik znowu powstał, i odczekał chwilę aż wszyscy umilkną. Przemowa Eirika - Wiele lat temu wraz z moimi wojami, wyruszyliśmy na Viking do Pomeranii. Ponieśliśmy tam klęskę, gdyż nasze straty przewyższały wartość zagrabionego dobra. Uprowadziłem stamtąd kobietę, która miała służyć w domu mojego brata. Okazało się że jest ona brzemienną, postanowiłem zakłuć ją mieczem. Jednak wola Odyna była inna, gdyż zatrzymał on mój miecz i sprawił, że nie mogłem go dobyć. Chwała Odynowi ojcu wszystkich!! - Chwała Odynowi !! skål !! - Nie wiedziałem wówczas, że w łonie Samboi rośnie uzdrowicielka i przyszła małżonka mojego syna Geira. Gdy Samboja urodziła dziewczynkę, kazałem ją wyrzucić w śnieg na żer dla wilków, ale Freya zdecydowała inaczej. Chwała Odynowi i Freyi tej która miłością zmienia nam serca!!!!

- Chwała Odynowi!!! Chwała Freyi!! skål !!

- Freya to sprawiła, że Ulfr ten oto który siedzi dziś z nami przy stole, wyratował dziecko z śnieżnej zaspy, dając jej imię Sigrun, a ta wyrosła na kobietę o urodzie i mocy tak potężnej jakiej Midgard jeszcze nie widział. Chwała Odynowi ojcu wszystkich, i Freyi za miłość, i Ulfrowi za otwarte i gorące serce!!! - Chwała im !! skål !! - Dzisiaj zatem wszystkich nas tutaj zgromadziła miłość. Ona to stała się przyczyną tego wydarzenia, i ona też dzisiaj zrównuje nas wszystkich, czyniąc nas braćmi w miłości. Smaboja z Pomeranii, Sigrun jej córka w której jednoczą się dwa światy, i my wszyscy z woli miłości stajemy się jednością. Dlatego ja Eirik z Soli, z mocy Króla Olava władca tych ziem, chcę ogłosić co następuje. Wszystkim obecnym tutaj przedstawicielom najstarszych rodów Jæren, ziemie które na mocy dzierżawy uprawiają, ja Eirk z Soli oddaję wam tę ziemię w wieczyste posiadanie. Mój syn Geir i Sigrun jego małżonka, otrzymują w posiadanie wszystkie ziemie Islandii, których jestem władcą na mocy decyzji króla Olava. Otrzymują też dziesięć okrętów, oraz dobra jakich będą potrzebowali, by kontynuować to co dzisiaj się rozpoczęło. Co działo się dalej aż trudno opisać. Echa biesiadnego zgiełku wypełniły okolice, i dały się słyszeć nawet na łowiskach w pobliżu Soli, gdzie rybacy oczekiwali na pojawienie się ławic śledzia. *** W następnej historii Sigrun, spotkamy ją na Islandii, gdzie wraz z Geirem, Samboją i Ulfrem, otworzą nowy rozdział w historii Islandii. -Chwała im !!! skål !! Na zdrowie. #kaftanblady Stavanger KaftanBlady 15.09.2019 http://Kaftanblady.com




15 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com