Życiowe tunele i konieczności (Tekst osobisty głębszy jeszcze)


Jako że mieszkam w Norwegii, i moim podstawowym środkiem przemieszczania jest samochód, niemal codziennie zdarza mi się przejeżdżać przez jakiś dłuższy lub krótszy tunel.

Tunele są genialne, gdyż pozwalają mi bez trudu przedostać się na drugą stronę masywu górskiego, lub przejechać dystans kilkunastu kilometrów pod fiordem na głębokości 350 metrów pod poziomem wody.

Tu w Norwegii można spotkać wiele różnych rodzajów tuneli, i są też takie, w których znajdują się skrzyżowania, ronda czy rozjazdy, albo jak w dłuższych tunelach, umieszczone zostało kolorowe oświetlenie dla zniwelowania efektu znużenia i hipnotycznego migotania sufitowych lamp. Na wyposażeniu wielu tuneli spotkamy też przekaźniki stacji radiowych oraz telefonii komórkowej, byśmy mogli swobodnie kilkaset metrów pod granitową górą, słuchać radia bądź rozmawiać przez telefon.

Mają one, te tunele, swoje rygorystyczne prawa, na przykład nie wolno wjeżdżać do tunelu na rowerze, nie wolno zawracać, nie wolno się w nich zatrzymywać, chyba, że są tam specjalne miejsca do tego przeznaczone (w tych dłuższych kilkudziesięciokilometrowych, są nawet specjalne komnaty postojowe, oświetlone żywymi kolorami).

W 1921 roku, niemiecki fizyk, matematyk i filozof Herman Weyl, badając zachowanie masy w polu magnetycznym, wysnuł przypuszczenie istnienia „Tuneli czasoprzestrzennych”.

O co chodzi z tymi tunelami? Otóż w skrócie mówiąc, „Tunel czasoprzestrzenny” to taki twór, który w wyniku zakrzywienia przestrzeni (coś jak działanie potężnego magnesu na przestrzeń) teoretycznie może spowodować powstanie tunelu łączącego dwa odległe punkty.

Wyobraźcie sobie, że musicie jechać samochodem z Gdańska do Warszawy, ale macie na to tylko dziesięć sekund. Zatem za pomocą aplikacji i potężnego magnesu w waszym smart fonie, zaginacie autostradę w taki sposób, że przyciągnięta magnesem Warszawa znajduje się tuż nad waszą głową. No i mamy właśnie stworzony pionowy tunel czasoprzestrzenny. Dystans między Gdańskiem i Warszawą nie zmienia się, gdyż jadąc na wprost wciąż macie do pokonania około 350km, jednak po cóż jechać na wprost, skoro mamy tę Warszawę przyciągniętą nad samą głowę? Wystarczy podskoczyć nieco…

Do czego zmierzam?

Znacie zapewne takie określenie jak „Czarna dziura”? A wiecie, że istnieje też teoria „Białej dziury”?

Czarna dziura to w skrócie potężna gardziel kosmiczna, o tak potężnej grawitacji, że przyciąga do siebie wszystko, co znajdzie się w jej zasięgu i pożera, połyka po prostu. Biała dziura natomiast, to obszar, z którego tak skondensowana energia wydostaje się w przestrzeń. Czyli można powiedzieć, że biała dziura to wylot czarnej dziury, tylko w zupełnie innym miejscu.

W 1935 roku, Albert Einstein i Nathan Rosen, przyglądając się matematycznie czarnym i białym dziurom przez pryzmat „Teorii względności” doszli do wniosku, że łącząc ze sobą modele obu „dziur” powstaje rodzaj tunelu czasoprzestrzennego. Nawiasem mówiąc, tunel czasoprzestrzenny zyskał sobie angielską nazwę „Wormhole” czyli „dziura robaka”.

Coś jak robak pełzający po jabłku, zamiast się męczyć pełzając na około, wgryza się w słodki jabłkowy miąższ, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Do rzeczy. No, bo po cóż ja to wszystko wypisuję?

A bo qrcze jestem taki porąbany facet, że jadąc ostatnio przez tunel wioząc w sercu ołowiany smutek, zająłem myśli zabawą w skojarzenia. No i właśnie przyszło mi do głowy, że potrzebny mi jest „tunel do miłości”, i to bardziej jest on potrzebny niż zakrzywienie czasoprzestrzeni.

Taki tunel, czy ścieżkę prowadzącą przez zawiłości ludzkiej natury. Meandry społeczno psychologicznych supełków, programów i uwarunkowań, które z jakichś powodów Wszechświat zechciał wkomponować w moją męską naturę, bym potem pogmatwał sobie ją jeszcze bardziej. I w tym autogmatwaniu, zapragnął w końcu prostoty. Tunelu pozwalającego mi na uproszczenie, gdyż czuję, wiem, że tylko jako „prostaczek” zdołam przyjąć świetlistą prawdę o sobie samym, i zdołam w tym zmartwychwstać.

I jechałem tak obserwując przestrzeń przede mną przez mgłę z łez i bezradności, czując, że jedyne co posiadam naprawdę, to świadomość własnej słabości.

Patrzyłem ostatnio na psa, który aż promieniował MIŁOŚCIĄ I WIERNOŚCIĄ, i mogę powiedzieć, że ten pies jest tunelem do Miłości. Prostą wskazówką, do tego by zobaczyć Miłość i Wierność w bezgranicznym praktycznym wymiarze.

Teraz myślę sobie, i przypominam, że takich „tuneli” jest cała masa, i nie potrzebuję ich wymyślać. Po prostu wystarczy, że popatrzę na falującą wodę fiordu za oknem w mojej pracy, albo mewy latające jak rakiety kilkanaście centymetrów nad powierzchnią wody, czy po prostu wróble baraszkujące w karmniku.

***

Ci z Was, którzy śledzicie moje pisanie, wiecie już, że wycofałem się z publikowania w zewnętrznych grupach. Przyszedł dla mnie czas konsolidacji myśli, i nie chcę więcej tracić czasu na dbanie o stan moich postów na zbyt wielu grupach. Zatem ograniczam się do publikowania na stronie „Stavanger KaftanBlady” oraz naszej w grupie „KaftanBlady czytelnia”. Oczywiście wszystkie moje teksty od samego początku, znajdziecie na mojej stronie kaftanblady.com

Z całego serca dziękuję Wam, że jesteście ze mną, i że wytrzymujecie ze mną niektórzy już tyle lat…

Stavanger KaftanBlady 10.11.2020

http://Kaftanblady.com




24 wyświetlenia

© 2023 by The Book Lover. Proudly created with Wix.com