top of page

Łzy nie zamarzają

Kopny śnieg nie ułatwiał wędrówki, ale piękno leśnej zimy ładowało mi serce radością. Wysoko unosząc nogi dotarłem do potężnego Dębu, celu mojej wędrówki. Rozłożyłem ramiona by się z Nim przywitać i poczułem słowa w kolorze rzołędzi. Słowa ciepłe, mocne i głębokie jak dębowa mądrość, przenikały moją męską istotę, wzniecając świetliste wizje. Właśnie po tę mądrość przyszedłem. Wciąż wtulony w dębową moc trwałem, słuchając co ma mi do powiedzenia.

Potem przyszedł czas na moje słowa. Wypowiadałem je jedno po drugim, a one ulatywały mgiełką z moich ust wplątując się w gałęzie Dębu. Gęsta łza spłynęła po moim policzku i wsiąkła w korę drzewa. Potem kolejna i jeszcze kilka... Łzy nie zamarzają a oddech wydany w szeptach nie znika. Wibruje w sercu Dębu mokrego moimi łzami i wraca do mnie cudowną męską CISZĄ.

Jestem spójny mądrością wielu głębi, w których zanurzałem się przez eony.

Jestem spójny w pełni mocy, potrafię kreować i niszczyć, jaśnieć i mrocznieć, milczeć i śpiewać, trwać i poddać się, KOCHAĆ I KOCHAĆ I JESZCZE BARDZIEJ KOCHAĆ.


Slawomir Podsiadlowski Zdjęcie własne



4 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Comments


bottom of page